Klimatyczne rozterki w energetycznym imperium Solorza-Żaka. Milionowe kary i opóźnione inwestycje

Wydobycie węgla brunatnego w odkrywce Tomisławice (Wielkopolska) miało zakończyć się do połowy 2026 r. Ale jej właściciel, grupa ZE PAK, jest związana umową z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi na dostawy energii do końca 2026 r. Zaprzestanie produkcji oznacza kary, a alternatywy na razie brak.

05.05.2026. 06:19

Klimatyczne rozterki w energetycznym imperium Solorza-Żaka. Milionowe kary i opóźnione inwestycje

Energetyczna grupa ZE PAK, notowana na warszawskiej giełdzie i kontrolowana przez rodzinę miliardera Zygmunta Solorza, to jeden z największych producentów energii elektrycznej w Polsce.

W 2025 roku wyprodukowała 1,42 TWh, co wystarcza na pokrycie rocznego zapotrzebowania około 710 tysięcy gospodarstw domowych w naszym kraju.

Transformacja na ukończeniu, czy nie?

ZE PAK to też drugi z krajowych producentów energii elektrycznej z węgla brunatnego, po PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Grupa należąca faktycznie do miliardera Zygmunta Solorza zdecydowała się już pod koniec poprzedniej dekady na wygaszanie tej działalności i zastępowanie konwencjonalnych cieplnych źródeł wytwarzania tymi nisko i zeromisyjnymi.

Tymczasem w kontrolowanej przez ZE PAK elektrowni Pątnów, zlokalizowanej w centralnej Polsce, w województwie wielkopolskim działa ciągle blok węglowy o 474 MW mocy zainstalowanej, po tym jak z końcem 2024 roku z eksploatacji zostały wyłączone bloki 1, 2 i 5 o łącznej mocy 644 MW. Węgiel brunatny dostarcza mu PAK KWB Konin, która w ostatnich lat również ograniczała skalę swojej działalności.

Elektrownia obecnie eksploatuje już tylko jedną, ostatnią odkrywkę węgla brunatnego – Tomisławice.

Działalność grupy ZE PAK związana z wydobyciem i produkcją energii z węgla brunatnego ma być prowadzona do jej wyczerpania, co, według planów, ma nastąpić nie później niż do końca 1 półrocza 2026 roku, a więc już niebawem. Wygląda jednak, że tak się nie stanie. Dlaczego?

Otóż ZE PAK znalazł się we wrześniu 2025 roku wśród zwycięzców uzupełniającej aukcji rynku mocy, organizowanej przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, z dostawą energii przez cały 2026 rok. Za co ma otrzymać 141,7 milionów złotych wynagrodzenia.

Alternatywą do węgla miał być blok gazowo-parowy CCGT w Turku, o mocy 562 MW, zlokalizowany na terenie byłej węglowej Elektrowni Adamów. Jednak ma być on otwarty dopiero pod koniec 2027 roku, bo budowa ruszyła z opóźnieniem.

I tak imperium Solorza - Żaka wpadło w błędne koło. Umowa jest, bloku gazowego brak, ale wciąż działa odkrywka węgla brunatnego, która - jak zapowiadano - powinna być zamknięta w ciągu najbliższych miesięcy. Ale wszystko wskazuje, że nie będzie...

Jednostka gazowa złapała opóźnienie

Kłopotów jednak ciąg dalszy. Od 1 stycznia 2026 roku spółka ZE PAP jest związana 17-letnim kontraktem mocowym z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (na 493 MW), po wygraniu aukcji w grudniu 2021 roku.

A, że blok gazowo - parowy wciąż nie działa, oznacza to, że spółka ma już naliczaną karę w wysokości 1 miliona złotych miesięcznie za brak świadczenia usługi. Utracone przychody z rynku mocy wynoszą zaś około 16,4 miliona złotych miesięcznie.

I tak będzie przez 18 miesięcy, co najmniej do 2027 roku, czyli czasu uruchomienia nowego bloku.

W 2025 roku grupa ZE PAK miała 1,33 miliarda złotych skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, o 39 procent mniej niż rok wcześniej. Strata netto wyniosła 164,4 miliona złotych, wobec 262,9 miliona złotych zysku wykazanego na koniec 2024 roku. Na biednego nie trafiło, ale klimatyczne rozterki mogą przyprawić imerium Solorza - Żaka o prawdziwy ból głowy.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)