Informację o najnowszym zakażeniu przekazał w piątek dyrektor generalny WHO, Tedros Adhanom Ghebreyesus. Zakażony członek załogi przebywał w izolacji od czasu przybycia statku na Teneryfę 10 maja, skąd ewakuowano część pasażerów i załogi, odsyłając ich do Holandii.
Jak podaje holenderski nadawca NOS, pacjent ten był monitorowany od momentu opuszczenia pokładu. Obecnie trwają dalsze działania zapobiegawcze. WHO nie ustaje w apelach o rygorystyczne przestrzeganie procedur bezpieczeństwa. Tedros Adhanom Ghebreyesus podkreślił wagę dalszych działań:
„Dalej apelujemy do krajów dotkniętych o monitorowanie wszystkich pasażerów i zachowanie szczególnej ostrożności przez pozostałą część okresu kwarantanny”.
Groźny wirus z Ameryki Południowej
Przypomnijmy, że wycieczkowiec MV Hondius wypłynął w rejs po Atlantyku z południowej Argentyny na początku kwietnia. Niedługo później na pokładzie wybuchła epidemia. 3 maja WHO poinformowała o tragicznych skutkach infekcji – trzech pasażerów zmarło.
Do tej pory zidentyfikowano 12 przypadków (potwierdzonych oraz prawdopodobnych).
Na statku zidentyfikowano wariant Andes, typowy dla Ameryki Południowej, który przenoszony jest głównie przez gryzonie. Obecnie statek znajduje się w porcie w Rotterdamie, gdzie część załogi niepochodzącej z Holandii została objęta kwarantanną. Wciąż jednak nie jest jasne, czy procedury potrwają zalecane 42 dni.
Sytuacja pozostaje pod ścisłym nadzorem międzynarodowych organizacji zdrowia, które starają się ograniczyć ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa poza grupę osób, które miały bezpośredni kontakt z zainfekowanym środowiskiem na statku.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)