Prof. Polak dla Newsmax Polska: Piłsudski, wkraczając do Warszawy, nie miał zamiaru doprowadzać do walk

„Piłsudski patrzył na przewrót majowy z ciężkim sercem. To była dla niego smutna konieczność, aczkolwiek miał do tego żołnierski stosunek” – w rozmowie z Newsmax Polska mówi prof. Wojciech Polak, członek kolegium IPN, autor książki „Dyktator czy wybawca. Przyczyny i kulisy przewrotu majowego 1926”.

Źródło: Newsmax Polska

12.05.2026. 20:02

Prof. Polak dla Newsmax Polska: Piłsudski, wkraczając do Warszawy, nie miał zamiaru doprowadzać do walk

Równo sto lat temu Józef Piłsudski, na czele wiernych sobie wojsk, rozpoczął marsz na Warszawę. Przewrót majowy zakończył się kapitulacją wojsk rządowych i rozpoczęciem okresu tzw. sanacji, czyli rządów Piłsudskiego i ludzi z nim związanych. Trwały one aż do 1939 r. i wybuchu II wojny światowej.

"Piłsudski patrzył na przewrót z ciężkim secrem"

Jak podkreśla w rozmowie z Newsmax Polska prof. Wojciech Polak, „w II Rzeczpospolitej mogło dojść do starcia na ogromną skalę. Chaos, bałagan, zmieniające się rządy, ambicje jednostek, różne nieuczciwe polityczne i gospodarcze posunięcia mogły skutkować ostrym konfliktem. Należy ubolewać, że przewrót majowy skończył się 350 ofiarami śmiertelnymi, ale w przypadku wojny domowej mogłoby być ich więcej. Pamiętajmy jednak, że ‘gdybanie’ w historii jest rzeczą zawodną” – słyszymy.

Wielu polityków, którzy doszli do władzy na skutek przewrotu wojskowego, w kolejnych latach celebrowało rocznicę tego wydarzenia. Inaczej było w przypadku Józefa Piłsudskiego, który, zdaniem prof. Polaka, „patrzył na przewrót z ciężkim sercem. To była dla niego smutna konieczność, aczkolwiek miał do tego żołnierski stosunek. Trzeba było to zrobić i nie ma co nad tym dyskutować”.

Czy do walk musiało dojść? „Piłsudski, wkraczając do Warszawy, nie miał zamiaru doprowadzać do walk. To była demonstracja. Myślał, że samo jego pojawienie się na czele wojsk będzie argumentem do tego, by zmienić sytuację metodami politycznymi. Właściwie to strona rządowa zaczęła strzelać, co skierowało sytuację ku starciom zbrojnym. Piłsudski patrzył na to zaniepokojony, ale z żołnierskim przyzwyczajeniem, że dzieją się rzeczy złe, szokujące, ale trzeba iść swoją drogą. Gdy już doszło do walk, trzeba było konsekwentnie doprowadzić do sukcesu wojskowego, żeby później dyktować warunki polityczne” – twierdzi historyk.

Marszałek nie wykreował następcy

Zdaniem prof. Polaka istotną przyczyną przewrotu był źle skonstruowany system polityczny i ustrój młodego państwa. „Polska potrzebowała systemu prezydenckiego, opartego na silnej jednostce, bardziej niż klasycznego systemu parlamentarnego. Ten byłby dobry na lata błogostanu i spokoju, a takich lat nie można było oczekiwać zarówno w polityce zewnętrznej, jak i wewnętrznej. Endecja zrobiła wszystko, by wprowadzić rządy gabinetowo-parlamentarne, żeby nie dopuścić Piłsudskiego do władzy. Silna jednostka była wtedy potrzebna, żeby pokierować państwem”.

Czy wydarzenia w Polsce dwudziestolecia międzywojennego odbiegały od tego, co działo się w innych częściach Europy? „Na całym kontynencie panowała moda na rządy silnej ręki. Demokracja parlamentarna znajdowała się w pewnym kryzysie. Polska musiała swój kryzys przezwyciężyć. Przypominam, że wkrótce nastąpił Wielki Kryzys, komplikowała się sytuacja międzynarodowa, Hitler był u władzy od 1933 r. To wszystko pokazywało, że Polska musi być rządzona mocną ręką. Oczywiście można krytykować Piłsudskiego za Berezę czy za pewne mocne wypowiedzi. Nie twierdzę, że to kandydat do beatyfikacji. To był człowiek mocny, zdecydowany, walił prawdę prosto z mostu. Jego nieszczęście polegało na tym, że gdy zaczął chorować, a jego życie zaczynało się kończyć, nie był w stanie wykreować następcy, który byłby równie silnym autorytetem i który w tej skomplikowanej sytuacji mógłby sterować Polską” – podsumowuje prof. Wojciech Polak.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: