Do starcia doszło w londyńskiej O2 Arenie. Chisora przed walką deklarował, że będzie to jego pożegnalny występ. Pojedynek z Wilderem okazał się emocjonującym widowiskiem pełnym szczerych wymian i twardej walki, choć dalekim od technicznej szermierki na pięści. Ostatecznie Wilder wygrał niejednogłośną decyzją sędziów.
Kontrowersje wywołały jednak późniejsze wypowiedzi byłego mistrza świata WBC. Wilder stwierdził, że w końcowych rundach "powstrzymywał się" przed mocniejszym atakiem, myśląc o zdrowiu Chisory i jego rodzinie. Jak ujawnił w rozmowie z "Boxing News" prezes grupy promotorskiej MF Pro Amer Abdallah, Brytyjczyk bardzo źle przyjął te słowa. "Zadzwonił do mnie kilka tygodni temu i był wzburzony. Był zły, że Deontay powiedział, iż odpuścił mu i odesłał go do domu do rodziny. Był wściekły. Ciągle powtarzał: 'załatw mi rewanż, załatw mi rewanż'" - relacjonował Abdallah.
Promotor przyznał, że na razie chce dać Chisorze czas na przemyślenie decyzji, ale nie wyklucza ponownej organizacji walki. Według medialnych doniesień żona pięściarza miała już dać mu "zielone światło" na kolejny pojedynek z "Bronze Bomberem". Sam Wilder też podobno jest otwarty na rewanż. Abdallah podkreśla, że Amerykanin wrócił do czołówki wagi ciężkiej i jest obecnie w bardzo dobrej formie psychicznej. "Deontay jest teraz w niebezpiecznym miejscu dla całej kategorii ciężkiej. Znów liczy się w tej dywizji" - ocenił. Jeszcze niedawno Wilder zapowiadał walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Teraz jednak wiele wskazuje na to, że wcześniej może dojść do drugiego starcia z Chisorą.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.