Niemiecki obóz koncentracyjny Sachsenhausen znajduje się nieopodal miasta Oranienburg w Brandenburgii. Jego początki sięgają 1933 r. Miał być początkowo miejscem szkoleń dla katowskich załóg oraz “wzorcowym” KL - przykładem praktyki barbarzyńskiej działalności dla innych tego typu obozów. Znajdował się tam także Inspektorat Obozów Koncentracyjnych, czyli centrum dowodzenia systemem zbrodni III Rzeszy.
Więźniowie byli zmuszani do pracy w nieludzkich warunkach, w tym w zimnie. Panował tam strach, głód i wycieńczenie. Niewolnicza praca więźniów przynosiła korzyści głównie firmie Heinkel, zajmującej się produkcją samolotów dla niemieckich sił powietrznych Luftwaffe. Niewolnicza praca w cegielni miała zapewnić materiały do przebudowy Berlina.
"Sachsenhausen był uruchomiony jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę, że z około 200 tys. więźniów przeżyło tylko około 100 tys. Można powiedzieć, że było to miejsce kaźni, miejsce zbrodni, jakich dokonywali Niemcy. Zabijali zarówno tych, którzy byli przeciwnikami samego Adolfa Hitlera, czy nazistów, jak też osoby innych narodowości (Romowie, Sinti, więźniowie ze Związku Sowieckiego)” – powiedział dla Newsmax Polska dr Robert Derewenda, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie.
Eksterminacja polskiej inteligencji
Po przeprowadzonej przez Niemców 6 listopada akcji przeciwko polskiemu środowisku naukowemu do obozu przetransportowano 183 profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz innych uczelni w Krakowie. Z więzienia na Pawiaku trafiło tam także ok. 800 polskich przedstawicieli inteligencji i działaczy politycznych.
“Należy zwrócić uwagę, że właśnie w Sachsenhausen byli osadzeni polscy profesorowie, którzy w roku 1939 zostali aresztowani przez Niemców w akcji Sonderaktion Krakau. Była tam również zsyłana polska inteligencja, chociażby transportem 2 maja 1940 r.” – zaznaczył Derewenda.
Nieustannie w obozie przebywało ok. 50 tys. osób. Łącznie, do momentu wyzwolenia, było tam więzionych ok. 200 tys. osób, z czego połowa zmarła. Nie jest jednak znana dokładna liczba ofiar, ani nie zostały ustalone nazwiska więźniów. Znaczną część więźniów stanowili Polacy. To w Sachsenhausen przetrzymywano i zamordowano gen. Stefana „Grota” Roweckiego, założyciela i dowódcę Armii Krajowej.
Laboratorium ludobójstwa
W 1941 r. Niemcy rozpoczęli tam pierwsze "eksperymenty" zabijania gazem spalinowym z samochodów. Rozstrzeliwali też masowo więźniów w dołach oraz zbudowali krematorium, komorę gazową i salę do egzekucji. Niemcy zmuszali nieraz ludzi do uczestniczenia w apelu na mrozie i w deszczu. Inną bestialską praktyką było zmuszanie osób niezdolnych do pracy do wielogodzinnego stania na baczność. Stosowano też tortury, np. wiązano więźniom ręce z tyłu i podciągano ich do góry, wykręcając stawy. Do tego, zmuszano więźniów do testowania butów dla niemieckich żołnierzy poprzez chodzenie po zróżnicowanej 170-metrowej nawierzchni i przemierzanie od 25 do 40 km dziennie. Z powodu wycieńczenia dziennie umierało kilkanaście osób.
“W Sachsenhausen dokonywano też eksperymentów medycznych. Było to przede wszystkim miejsce, w którym szkolono kadry do prowadzenia innych obozów koncentracyjnych; to właśnie tam esesmani uczyli się wyzbywać człowieczeństwa. System KL nie służył przecież wyłącznie - ani przede wszystkim - do przetrzymywania ludzi w niewoli, tylko do zabijania katorżniczą pracą, torturami i głodem” – wyjaśniał dyrektor lubelskiego oddziału IPN.
Wyzwolenie obozu i sowiecka działalność
1 lutego 1945 r. Niemcy rozpoczęli ewakuację, aby przenieść więźniów do innych obozów. W ramach “marszu śmierci” wyprowadzono ok. 30 tys. wyczerpanych osób. Niezdolni do marszu zostali wymordowani.
22 kwietnia 1945 roku do obozu weszli polscy żołnierze 2. Dywizji Piechoty im. Henryka Dąbrowskiego i sowieccy żołnierze Armii Czerwonej. Uwolniono ok. 3 tys. osób.
Oficjalnie miejsce to zostało w wyzwolone, ale sowieci utworzyli tam tajny obóz specjalny. W sierpniu 1945 r. pałeczkę w "zarządzaniu" obozem od SS przejęło NKWD. Przetrzymywano tam członków NSDAP, radzieckich obywateli oraz jeńców wojennych czy rosyjskich emigrantów. Sowiecki obóz działał do 1950 r. W tym okresie zginęło kolejnych 12 tys. osób.
“Sowieci wykorzystali tę infrastrukturę do tego, aby tam przetrzymywać tych, którzy tworzyli państwo nazistowskich Niemiec bądź byli odbierani przez sowietów jako zagrożenie dla ich władzy w tej części wschodnich Niemiec” – wyjaśniał Derewenda.
Jak wskazał, “samo miejsce, nie zakończyło swojej działalności wraz z wyzwoleniem w roku 1945, ale to już jest inna historia Niemiec powojennych”.
Historyk powiedział też, że “dotarcie wojsk sowieckich do obozów koncentracyjnych było szczególnym momentem i rzeczywiście dla więźniów był to moment wyzwolenia”.
Wyniszczenie psychiczne i fizyczne
I powiedział też: “Z drugiej strony wielu z tych więźniów było pozbawionych swoich najbliższych, bo przecież Niemcy nie aresztowywali tylko jednego przedstawiciela rodziny, ale bardzo często całą rodzinę, czy całe środowisko, z którego ten człowiek pochodził. I tak naprawdę zazwyczaj nie było do kogo wracać”.
“Co więcej, ludzie, którzy nawet dożyli takiego momentu wyzwolenia, byli wyniszczeni fizycznie, więc trudno było oczywiście to zdrowie w jakiś sposób odbudować, dlatego że permanentny głód, choroby i przede wszystkim różnego rodzaju tortury i eksperymenty medyczne powodowały, że z tych obozów wielu ludzi wychodziło okaleczonych” – dodał nasz rozmówca.
Sowieci “nieśli kolejne zagrożenie”
Zwrócił też uwagę, że “Rosja sowiecka rozpoczynała wojnę razem z Niemcami w 1939 roku”. “Niemcy najechali na Polskę 1 września, a Sowieci najechali na Polskę 17 września. Z jednej strony mamy okupanta niemieckiego, z drugiej strony mamy okupanta sowieckiego. Przecież mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Niemcy dokonywali akcji przeciwko polskiej inteligencji, dokonując jej eksterminacji, choćby wiosną 1940 r., sowieci przeprowadzali analogiczne akcje mordując polskich oficerów poprzez strzały w tyłu głowy, czy zsyłając polskie rodziny z kresów wschodnich w głąb Związku Sowieckiego” – przypomniał historyk.
Jak podkreślił, “dla nas sowieci nie byli tylko tymi, którzy wyzwalali polskie ziemie spod okupacji niemieckiej”.
“Oni jednocześnie nieśli kolejne zagrożenie – mordowali przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego. To co wcześniej działo się na terenie wschodniej Polski okupowanej przez Sowietów od września 1939 roku do czerwca 1941 roku, to samo Polacy przeżywali od roku 1944, kiedy Armia Czerwona wkraczała na ziemie Polski; mordowała nie tylko bezpośrednich przeciwników ustroju komunistycznego, ale wszystkich, którzy potencjalnie mogliby zagrozić dominacji Związku Sowieckiego. Byli zatrzymywani, mordowani albo zsyłani w głąb imperium zła” – mówił dr Robert Derewenda w rozmowie z Newsmax Polska.
Śledztwem ws. zbrodni przeciwko Polakom w Sachsenhausen prowadzą prokuratorzy krakowskiego Instytutu Pamięci Narodowej. O upamiętnienie zaś ofiar obozu dbają – krakowski oddział IPN i Stowarzyszenie Ne Cedat Academia.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.