Sto lat temu, 25 kwietnia 1926 r., w mediolańskiej La Scali odbyła się prapremiera „Turandot” Giacoma Pucciniego. Kompozytor traktował operę jako artystyczne zwieńczenie swojej kariery, o czym świadczy jego wyznanie: „Godzina za godziną (…) myślę o "Turandot"”. Puccini nie zdążył ukończyć finału – zmarł w 1924 r., pozostawiając dzieło niedokończone. Podczas premiery Arturo Toscanini przerwał wykonanie w miejscu, gdzie kończy się muzyka Pucciniego, mówiąc: „Tutaj kończy się dzieło, którego Mistrz nie zdołał dokończyć”.
Prapremiera Turandot i narodziny legendy
W tytułowej roli wystąpiła Rosa Raisa, sopranistka z Białegostoku, której głosem zachwycił się sam Puccini. Partia okazała się ekstremalnie wymagająca – Raisa po premierze straciła głos, a później Birgit Nilsson określiła ją jako „najtrudniejszą partię operową”.
„Turandot” szybko zdobyła światowe sceny, a aria „Nessun dorma” stała się częścią popkultury, zwłaszcza po wykonaniu Trzech Tenorów w 1990 r.
W Polsce opera zadebiutowała w 1932 r. w Teatrze Wielkim w Warszawie.
Jubileusz i kolejny polski głos w La Scali
W setną rocznicę prapremiery La Scala przygotowała cykl dziesięciu przedstawień, podkreślając, że „Turandot” wciąż stanowi wyzwanie dla wykonawców i reżyserów. W tytułowej roli ponownie wystąpi Polka – Ewa Płonka, dla której udział w jubileuszu ma wymiar symboliczny, nawiązujący do postaci Rosy Raisy. Artystka podkreśla, że Turandot to nie tylko technika, lecz „głęboka podróż duchowa”, wymagająca połączenia „wewnętrznej mądrości z techniczną wirtuozerią”. Jej interpretacja ukazuje operę jako opowieść o przemianie i poszukiwaniu prawdziwej miłości, która „nie potrzebuje krzyku, by przemawiać prawdą i pięknem”.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.