Z ustaleń śledczych wynika, że Anthony Pollio zginął w wyniku niespodziewanej konfrontacji z niedźwiedziem w Parku Narodowym Glacier. Zwłoki 33-latka z Florydy znaleziono 6 maja. Służby amerykańskich Parków Narodowych twierdzą, że na ciele mężczyzny znajdowały się obrażenia wskazujące na atak niedźwiedzia.
Odkrycia dokonano w wyniku szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej, zainicjowanej 4 maja. Policję zaalarmowała rodzina 33-latka po utracie z nim kontaktu. Wiadomo, że Pollio wraz z przyjacielem wyjechał na dwutygodniową podróż samochodem, po czym samodzielnie wyruszył na szlak Mountain Brown.
To pierwszy śmiertelny wypadek z udziałem niedźwiedzia w Montanie od prawie trzech dekad. Poprzedni incydent miał miejsce w 1998 roku.
Wiadomość do ojca
Ojciec 33-latka opowiedział o poruszającej ostatniej wiadomości, którą otrzymał od syna na krótko przed śmiertelnym atakiem. Anthony zostawił wiadomość głosową podczas wędrówki przez dzicz, zdyszany po wysiłku na szlaku.
„Powiedział: 'Tato, idę w góry. Tu jest dziko'” – powiedział pan Arthur w wywiadzie dla NBC6. „Powiedział: 'Kocham cię, tato' i to była ostatnia wiadomość, jaką od niego otrzymałem” – dodał.
Służba Parków Narodowych potwierdziła, że chociaż dokładny przebieg wydarzeń jest nadal badany, to władze tymczasowo zamknęły odcinek szlaku, na którym doszło do dramatycznego incydentu.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)