Do końca kwietnia 2026 roku liczba nielegalnych imigrantów wykrytych na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej spadła o 40 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2025 roku - twierdzi Frontex. A na szlaku zachodnioafrykańskim, łączącym m.in. Senegal i Gambię z Wyspami Kanaryjskimi, należącymi do Hiszpanii, spadek wyniósł 78 proc.
Przemytnicy szybko zmieniają szlaki
Według portalu europeanconservative.com, tylko na papierze liczba ta wydaje się wskazywać na znaczącą poprawę po latach rosnącej presji migracyjnej na granice Unii Europejskiej. Dane Frontexu mierzą jedynie nielegalne przekroczenia granicy wykryte na określonych przejściach. Nie mierzą one całkowitej imigracji do Europy.
Dobrym przykładem są Wyspy Kanaryjskie. Mauretania, Senegal i Gambia zintensyfikowały kontrole i współpracę z Hiszpanią i UE, ograniczając liczbę przemytów na tym atlantyckim szlaku. Ale nawet sam Frontex przyznaje, że siatki przemytników ludzi są bardzo elastyczne i szybko zmieniają swoją działalność, gdy jeden szlak staje się trudniejszy.
W efekcie zachodnia część Morza Śródziemnego była jedynym głównym szlakiem, na którym odnotowano wzrost wykrytych przypadków o 50 proc., głównie dzięki wyjazdom z Algierii, która od południa graniczy z Mauretanią. Nawet sam Frontex wiąże ten wzrost z przekierowaniem szlaków migracyjnych spowodowanym zaostrzeniem kontroli w innych miejscach.
Ciągle przybywa legalnych imigrantów
Według portalu, chociaż liczba wykrytych nielegalnych wjazdów do UE spada, legalne kanały nadal obsługują znacznie większe wolumeny. Państwa członkowskie wydały ostatnio rekordową liczbę zezwoleń na pobyt, a miliony ludzi nadal uzyskując zgodę na wjazd UE, dzięki czasowym zezwoleniom na pracę, łączeniom z rodziną, wizom studenckim lub ochronę międzynarodową. W efekcie liczba osób urodzonych poza UE rośnie z roku na rok.
Wprowadza to politycznie wrażliwą zmienną. Bruksela od lat zaostrza swoją retorykę graniczną i mnoży umowy z państwami trzecimi, aby ograniczyć konkretne szlaki. Jednocześnie nadal utrzymuje politykę migracyjną, promującą programy zatrudnienia i mechanizmy przesiedleń, które rozszerzają inne drogi wjazdu, niż na łodziach przez Morze Śródziemne, czy przez Atlantyk.
Wojna na Bliskim Wschodzie wielką niewiadomą
Urzędnicy w Brukseli również wiedzą, że problem nie jest liniowy. Bliski Wschód pozostaje pod silną presją, Libia nadal jest niestabilnym miejscem, a agencja Frontex przestrzega przed możliwymi ruchami migracyjnymi ze strony Libanu i innych wrażliwych obszarów, w związku z wojną w Zatoce Perskiej.
Zatem spadek presji ze strony osób próbujących nielegalnie przekroczyć granice UE, nie zawsze oznacza, że Europa przyjmuje mniej imigrantów. Czasami oznacza to jedynie, że imigrantów znaleźli inne wejście. Pytanie brzmi, kto otworzył te drzwi, dlaczego i w czyim interesie.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.