Według raportów wywiadowczych, które jako pierwszy opisał w niedzielę portal Axios, Kuba miała pozyskać ponad 300 wojskowych dronów, a w analizowanych scenariuszach operacyjnych pojawia się m.in. amerykańska baza w Guantanamo, jednostki Marynarki Wojennej USA oraz Key West na Florydzie. Jak podkreślają urzędnicy, rosnące obawy dotyczą nie tylko samej technologii, ale także obecności zagranicznych doradców wojskowych, w tym z Iranu.
"Niepokoją nas tego typu technologie operujące tak blisko Stanów Zjednoczonych oraz różne podmioty zaangażowane w ten proces, w tym grupy terrorystyczne, kartele narkotykowe, Iran i Rosja. To rosnące zagrożenie" - powiedział Axios anonimowo wysokiej rangi przedstawiciel administracji USA.
Szef CIA John Ratcliffe, podczas wizyty na Kubie w ubiegłym tygodniu ostrzegł władze w Hawanie przed podejmowaniem działań, które USA uzna za wrogie oraz wzywając do reform politycznych.
Amerykańskie źródła twierdzą, że od 2023 roku Kuba miała pozyskiwać drony o zdolnościach ofensywnych od Rosji i Iranu, a także rozważać dalsze zakupy uzbrojenia. Pojawiają się również doniesienia o współpracy wywiadowczej Rosji i Chin na terytorium wyspy. Jednocześnie w USA podkreśla się, że Kuba nie stanowi obecnie bezpośredniego zagrożenia militarnego i jej znaczenie jest nieporównywalnie mniejsze niż podczas kryzysu rakietowego z 1962 roku. Jednak według analiz kubańscy wojskowi mieli brać pod uwagę scenariusze użycia dronów w przypadku dalszej eskalacji napięć z USA.
Amerykańskie władze zwracają też uwagę, że kubańscy żołnierze mogą zdobywać doświadczenie w prowadzeniu nowoczesnej wojny dronowej, walcząc po stronie Rosji na Ukrainie. Pentagon przyznaje jednocześni, że nie dysponuje żadnymi danymi o ew. przygotowaniach do bezpośredniego ataku na terytorium USA.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.