Premierzy Polski i Wielkiej Brytanii, Donald Tusk i Keir Starmer podpisali w środę w Londynie traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Zakłada on m.in. współpracę militarną i kooperację przemysłów zbrojeniowych.
Polsko-brytyjski traktat wymaga tzw. dużej ratyfikacji, czyli wyrażenia przez Sejm i Senat zgody w formie ustawy ratyfikacyjnej, a potem ratyfikacji przez prezydenta.
Wymiana zdań na wysokim szczeblu
Prezydent Karol Nawrocki mówił w środę, że informacje na ten dokumentu pozyskiwał wyłącznie „z opinii publicznej”. "Myślę, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i prezydenta o tym, że tego typu rozwiązania są przygotowywane” – podkreślił.
"Nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś mógł wpaść na tak niebezpieczny i tak niemądry pomysł, żeby blokować – poprzez np. brak podpisu prezydenta – traktat, który po prostu wzmacnia bezpieczeństwo Polski” – stwierdził z kolei premier Donald Tusk.
Manipulacyjna narracja
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował we wpisie na platformie X, że “rząd nie poinformował z wyprzedzeniem Prezydenta RP, Zwierzchnika Sił Zbrojnych o treści negocjowanego, podpisanego wczoraj przez premierów Polski i Wielkiej Brytanii Traktatu o Partnerstwie w Dziedzinie Bezpieczeństwa i Obronności”.
Zdaniem Leśkiewicza, premier "zrobił to tylko dlatego, by dziś uruchomić manipulacyjną narrację o wątpliwościach co do podpisu prezydenta pod ustawą ratyfikującą tą umowę”. “Niepoważny ruch premiera to wyraz politycznej małostkowości a wielokrotnie powtarzane słowa o działaniu ponad podziałami na rzecz bezpieczeństwa to zwykłe frazesy” - uważa prezydencki minister.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)