Priorytetowy rządowy program NaszEauto wystartował 3 lutego 2025 roku. Z ogromnym budżetem 1,6 mld zł, opłaconym z unijnych funduszy w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększenia Odporności Polski (KPO). Z jego dotacyjnej, czyli bezzwrotnej części.
Początkowo wyniki naborów były słabe. Jednak, od połowy 2025 roku z miesiąca na miesiąc cieszył się on rosnącym zainteresowaniem Polaków.
Zmiany w programie
Jednak już w czerwcu zeszłego roku na wniosek Polski, unijna rada ECOFIN (Rada do Spraw Gospodarczych i Finansowych), odpowiadająca za kwestie związane z koordynacją polityk gospodarczych państw członkowskich UE, zgodziła się na zmiany w programie, „by był on jeszcze lepiej dostosowany do potrzeb rynku”.
Nowy regulamin, wprowadzony od 20 października 2025 roku przewidywał rozszerzenie katalogu beneficjentów i pojazdów, objętych dotacjami. Do tego czasu przyznawane były tylko na samochody osobowe z napędem elektrycznym (do 40 tysięcy złotych bezzwrotnego dofinansowania), a o dotację mogły ubiegać się tylko osoby fizyczne, w tym prowadzące jednoosobowo działalność gospodarczą. Górny limit ceny za elektryka wynosił 225 tys. zł netto. Można było ubiegać się tylko o jedną dotację.
Po zmianach o dotacje mogły, i w teorii wciąż mogą, ubiegać się także organizacje pozarządowe, instytucje publiczne, jednostki opiekuńcze, edukacyjne, medyczne, a także parki narodowe.
Wsparcie rozszerzono na dwie kategorie pojazdów M2 i N1. Pierwsza to małe busy o dopuszczalnej masie całkowitej do 5 ton (dotacja do 600 tys. zł). Druga to lekkie samochody dostawcze o DMC do 3,5 ton (70 tys. zł).
Jednocześnie okrojono budżet programu: z 1,6 do 1,18 miliarda złotych.
Nowi beneficjenci nad wyraz słabo
Do 14 kwietnia, jak wynika z danych statystycznych programu NaszEauto, publikowanych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) wpłynęło do niego 11 wniosków o dotacje do minibusów i 469 na lekkie pojazdy dostawcze. Przez blisko pół roku.
W sumie złożono wnioski na 41 949 pojazdów. A to oznacza, że udział M2 wyniósł niecałe 0,03 proc. a N1 - 1,12 proc.. Gołym okiem widać, że zainteresowanie dotacjami na inne pojazdy, niż samochody osobowe było niewielkie. I pomimo znacznie wyższych dotacji.
Sprawdźmy jak było z dostosowaniem programu do potrzeb nowych beneficjentów. Z przywołanego raportu NFOŚiGW wynika, że wpłynęło od nich tylko 12 wniosków. Żadnego nie złożyły parki narodowe oraz państwowe osoby prawne.
Najwięcej, bo 6 wniosków wpłynęło od jednostek samorządu terytorialnego, i podległych im instytucji (jeden na M2 i 5 na N1). NGO-sy wystąpiły o 5 dotacji: jedną na M2 i cztery na N1. Państwowa jednostka budżetowa wysłała wniosek o dofinansowanie do zakupionego dostawczego elektryka. Łączna wartość dotacji z tych 12 wniosków wynosi 421,6 tys. zł. Co stanowi niecałe 0,04 proc. budżetu programu.
Mikroprzedsiębiorcy mogą obejść się smakiem
Skoro nie oni, to kto? To mali przedsiębiorcy, prowadzący jednoosobowo działalność gospodarczą skorzystali najwięcej na zmianie regulaminu programu NaszEauto, bo przyznano im prawo do ubiegania się o dotacje do zelektryfikowanych samochodów dostawczych, i to bez limitu. Złożyli wnioski o dofinansowanie do 459 elektryków, o wartości 13,1 mln zł.
Problem w tym, że określenie „skorzystali” jest mocno na wyrost. Choć wnioski o dotacje można składać 30 kwietnia, na samochody nabyte od 1 lipca 2025 roku do 31 marca 2026 roku, to okrojony w październiku budżet programu wyczerpał się 27 stycznia, wraz ze złożeniem, dokładnie o godzinie 11:05 wniosku, któremu nadano numer 38643.
Wnioski dotyczące pojazdów dostawczych zaczęły spływać dopiero w 2026 roku. Sprawozdanie statystyczne NFOŚiGW z 3 lutego mówi, że od JDG (Jednoosobowa Działalność Gospodarcza) wpłynęło 379 wniosków o dotację do N1. Nie wiadomo ile przedsiębiorcy złożyli ich już po wyczerpaniu budżetu.
Stąd wynika, że część dotacji do e-dostawczaków od mikroprzedsiębiorców jest mocno niepewna.
Sytuacje skomplikował jeszcze fakt pojawiających się pogłosek o zwiększeniu budżetu NaszEauto. Jednak Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu i środowiska, nadzorujący NFOŚiGW, już je zdementował: dodatkowych pieniędzy nie będzie.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)