Operatorzy w Wielkiej Brytanii planują racjonowanie przesyłu danych i wprowadzenie wyższych opłat w okresach największego zapotrzebowania z powodu rosnących kosztów energii.
Sieci mobilne zużywają rocznie niemal 1 terawatogodzinę energii — tyle, ile wystarcza do zasilenia około 370 tys. gospodarstw domowych. To, że pozostają "zawsze aktywne" uniemożliwia przenoszenie zużycia na godziny poza szczytem, jak robią to fabryki. W przeciwieństwie do producentów korzystających z programu wsparcia brytyjskiego rządu firmy telekomunikacyjne ponoszą pełne koszty podwyżek cen energii.
Plany awaryjne obejmują naliczanie wyższych stawek w okresach największego obciążenia sieci oraz potencjalne ograniczanie dostępu w przypadku przeciążenia infrastruktury.
Zatem poranne telekonferencje w pidżamie i wieczorne oglądanie seriali mogą skutkować wyższymi opłatami, podobnymi do modelu stosowanego przez Uber. Środki te mogłyby objąć połączenia głosowe, internet mobilny, a nawet łącza stacjonarne — w praktyce oznaczałoby to racjonowanie dostępu cyfrowego na wzór dóbr reglamentowanych w czasie wojny, czy za komuny.
Wielka Brytania już teraz zajmuje ostatnie miejsce wśród krajów G7 pod względem prędkości 5G. Rosnące koszty energii zagrażają rządowemu celowi osiągnięcia pełnego pokrycia kraju siecią 5G do 2030 roku.
Brytyjski rząd uznaje telekomunikację za infrastrukturę krytyczną wymagającą nieprzerwanego działania, jednocześnie wykluczając ten sektor z programów wsparcia energetycznego. Źródła branżowe określają to jako "poważne przeoczenie", biorąc pod uwagę kluczowe znaczenie łączności właściwie dla każdej dziedziny życia - od ratownictwa medycznego po pracę zdalną.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.