Europa w pułapce polityki klimatycznej? Prof. Furfari dla Newsmax Polska: To nie transformacja, to deindustrializacja

Prof. Samuel Furfari, były wieloletni urzędnik Komisji Europejskiej i ekspert ds. energii, ocenia, że europejska polityka klimatyczna prowadzi kontynent do gospodarczego regresu. "To nie transformacja, to przemysłowy masochizm" - ostrzega.

Źródło: Newsmax Polska

18.05.2026. 06:47

Europa w pułapce polityki klimatycznej? Prof. Furfari dla Newsmax Polska: To nie transformacja, to deindustrializacja

Newsmax Polska: Twierdzi pan, że polityka klimatyczna Europy prowadzi kontynent do gospodarczego regresu. Dlaczego?

Prof. Samuel Furfari*: Ponieważ Europa przekonała samą siebie, że może poprowadzić świat w stronę transformacji energetycznej odchodzącej od paliw kopalnych. Tymczasem globalne dane pokazują coś zupełnie innego. Świat nie rezygnuje z węgla, ropy i gazu. Zapotrzebowanie na energię rośnie wszędzie, szczególnie w Azji, a paliwa kopalne wciąż dominują. Paliwa kopalne - węgiel, ropa i gaz ziemny - odpowiadały w 2024 roku za 87 proc. światowej energii, podczas gdy udział odnawialnych źródeł pozostaje jednocyfrowy, mimo że w ciągu ostatnich 20 lat wydano ponad 5 bilionów dolarów na energetykę wiatrową i słoneczną.

Bruksela przedstawia jednak Europę jako światowego lidera klimatycznego.

Pytanie brzmi: kto za tym liderem podąża? Europa może postrzegać siebie jako pioniera, ale reszta świata realizuje cele wzrostu gospodarczego i bezpieczeństwa energetycznego. Chiny, Indie i Indonezja nadal rozwijają produkcję energii z węgla, ponieważ tania i niezawodna energia pozostaje kluczowa dla rozwoju. Dlatego mówię, że świat znajduje się w fazie 'dodawania energii', a nie transformacji. OZE rosną, ale są dodawane do istniejących systemów, a nie zastępują paliw kopalnych. A paliwa kopalne rosną siedem razy szybciej niż odnawialne źródła.

Co więc osiągnęła Europa?

Europa ograniczyła własne zużycie energii i zwiększyła udział wiatru oraz słońca. Ale jakim kosztem? Konkurencyjność przemysłu załamuje się. Firmy opuszczają kontynent, ponieważ ceny energii stały się nie do wytrzymania. Jak wskazał Mario Draghi, były szef Europejsiego Banku Centralnego, ceny energii elektrycznej w Europie są 2–3 razy wyższe niż w Stanach Zjednoczonych, a ceny gazu 3–4 razy wyższe.

Określa pan to mianem deindustrializacji.

Bo dokładnie tym to jest. Wystarczy spojrzeć na ExxonMobil. Po ponad wieku działalności we Francji firma zamyka duże instalacje rafineryjne i petrochemiczne. Rozważa także sprzedaż lub restrukturyzację zakładów w Belgii, Szkocji, Holandii i innych krajach. I nie jest wyjątkiem. Inne giganty chemiczne, takie jak LyondellBasell czy Sabic, również przenoszą działalność poza Europę. Przekaz jest jasny: Europa przestaje być atrakcyjna dla przemysłu ciężkiego.

Dlaczego sektor chemiczny jest szczególnie narażony?

Ponieważ wymaga ogromnych ilości taniej energii. Europejska polityka transformacji energetycznej zignorowała ten fakt ekonomiczny. W rezultacie kontynent traci jedne z najbardziej strategicznych sektorów i wysoko wykwalifikowane miejsca pracy. Unijna 'transformacja energetyczna' przyspiesza exodus dużych graczy przemysłowych.

Komisja Europejska podkreśla, że Zielony Ład stworzy nowe miejsca pracy i nowe branże.

Ale jednocześnie niszczy istniejące. Sektor chemiczny, po farmaceutycznym, zapewnia jedne z najbardziej wyspecjalizowanych miejsc pracy w Europie. Wokół dużych zakładów chemicznych funkcjonuje cały ekosystem mniejszych firm. Jeśli znika gigant, wiele MŚP również upada. Dlatego ostrzegam przed 'społeczną rzezią' o dramatycznych skutkach dla zatrudnienia.

Bruksela uruchamia inicjatywy takie jak Deklaracja Antwerpska, by odpowiedzieć na problemy przemysłu.

Tak, ale nie przyniosło to niczego istotnego. Liderzy przemysłu oczekiwali działań, a otrzymali konsultacje i obietnice. Jim Ratcliffe z INEOS otwarcie wyrażał frustrację, że nie podjęto decyzji niezbędnych do przywrócenia konkurencyjności. Obciążenia regulacyjne rosną, a inwestycje opuszczają Europę.

Jednocześnie UE proponuje jeszcze bardziej ambitne cele klimatyczne.

Dokładnie. Komisja Europejska nadal mówi o redukcji emisji o 90 proc. do 2040 roku, mimo przytłaczających dowodów, że obecne cele klimatyczne są nierealistyczne. Luka między politycznymi ambicjami a globalną rzeczywistością energetyczną będzie się tylko pogłębiać.

Czy porozumienie paryskie staje się niewykonalne?

Tak. Niewywiązywanie się z deklarowanych celów staje się zbyt oczywiste, by je ignorować. W pewnym momencie rządy nie będą już w stanie ukrywać skali niepowodzenia. Krajobraz polityczny się zmienia, ponieważ rzeczywistość gospodarcza jest silniejsza niż ideologia.

Używa pan mocnego określenia: 'zero przemysłu'.

Ponieważ Europa może właśnie to osiągnąć. Tak, UE może osiągnąć 'neutralność klimatyczną ('net zero'), ale będzie to zero w każdym wymiarze: zero przemysłu, zero dobrobytu i zero globalnych wpływów. Jeśli Europa będzie nadal poświęcać konkurencyjność przemysłową w imię dekarbonizacji, stanie się coraz bardziej zależna od zewnętrznych potęg w zakresie energii, technologii i produkcji.

Co Europa powinna robić inaczej?

Europa musi wrócić do pragmatyzmu. Polityka energetyczna powinna opierać się na konkurencyjności, bezpieczeństwie przemysłowym i dostępnej cenowo energii. Bez tego kontynent będzie nadal tracił wiedzę, inwestycje i autonomię strategiczną. W przeciwnym razie Europa stanie się mistrzem polityki, która nie ma wpływu na klimat, oraz przemysłowego masochizmu.

*Samuel Furfari, jest inżynierem chemikiem i uznanym ekspertem w dziedzinie polityki energetycznej oraz geopolityki energii. W latach 1982–2018 był wysokiej rangi urzędnikiem KE, gdzie zajmował się zajmował się rozwojem technologii energetycznych i polityki energetycznej. Przez 18 lat wykładał geopolitykę energii na Wolnym Uniwersytecie Brukseli (ULB). W latach 2019–2022 pełnił funkcję prezesa Europejskiego Towarzystwa Inżynierów i Przemysłowców.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: