Podczas wtorkowej konferencji prasowej w siedzibie Sądu Najwyższego Kapiński podkreślił, że przez całe swoje zawodowe życie pozostawał poza polityką. "Jako sędzia z trzydziestokilkuletnim stażem nigdy nie byłem związany z żadną opcją polityczną. Będę kierował sądem w taki sposób, aby polityka nie miała tu wejścia" – zapewnił. Dodał również: "Będę bronił niezależności Sądu Najwyższego, czy to się komuś podoba, czy nie. To jest moje credo".
Nominacja nowego I prezesa SN spotkała się z krytyką części komentatorów. Prof. Sławomir Cenckiewicz, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ocenił, że prezydent popełnił "straszny błąd" zatwierdzając tę kandydaturę. Nawiązał tym samym do udziału Kapińskiego w składzie orzekającym w procesie lustracyjnym Lech Wałęsa z 2000 roku. Wówczas sąd uznał, że były prezydent złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne.
Sam Kapiński odniósł się do tych zarzutów podczas konferencji. "Mówili, że jestem z jakiegoś nadania politycznego. Ostatnie sytuacje pokazują, że moja kandydatura wzbudzała emocje po wszystkich stronach sporu politycznego" - powiedział. Dodał też, że po latach łatwo ocenia się dawne wyroki przez pryzmat nowych dokumentów i ustaleń historycznych.
Ustępująca I prezes SN Małgorzata Manowska stanęła w obronie następcy, przypominając, że część materiałów dotyczących sprawy Wałęsy ujawniono dopiero wiele lat po wydaniu wyroku. Do sprawy odniósł się także rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, który podkreślił, że decyzja o powołaniu Kapińskiego była "merytoryczna" i podjęta bez ulegania politycznym naciskom.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.