W sobotę policja poinformowała o zatrzymaniu 53-letniego mężczyzny podejrzanego o serię fałszywych alarmów. Telewizja Republika twierdzi, że jej pracownicy są celem skoordynowanych działań polegających na zgłoszeniach dotyczących rzekomych zagrożeń w ich mieszkaniach, w tym informacji o możliwych ładunkach wybuchowych lub próbach samobójczych.
Prezydent Karol Nawrocki we wpisie na X przypomniał, że nie ma demokracji bez wolnych mediów. "Jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji – to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica" - alarmował.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz z kolei podkreślił: "Nie ma zgody na ograniczanie wolności słowa i paraliżowanie pracy niezależnych mediów w Polsce". Zapowiedział również wystąpienie o wyjaśnienia do szefa MSWiA.
Na jego słowa odpowiedział minister Marcin Kierwiński, który odrzucił zarzuty. "Teza, którą Pan stawia jest jednak nieprawdziwa. Policja podejmowała działania w związku z możliwym zagrożeniem życia. Warto czytać komunikaty policji. To doskonała okazja, żeby zrozumieć, że nie wszystko jest polityką..." - napisał.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka doprecyzowała, że według danych resortu w ostatnich dniach doszło do 12 interwencji policji związanych ze zgłoszeniami o możliwym podłożeniu ładunków wybuchowych lub zagrożeniu życia i zdrowia.
Sprawa nabrała rozgłosu po piątkowej interwencji policji w domu redaktora naczelnego stacji Tomasza Sakiewicza. Telewizja Republika informowała, że funkcjonariusze "siłą wtargnęli do domu". Klub PiS zapowiedział zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji spraw wewnętrznych w związku z działaniami policji wobec Telewizji Republika.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.