Przydacz ostro o relacjach rządu Tuska z USA. "Problemy zaczęły się po zmianie władzy"

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz podkreślił we wpisie na platformie X, że obecność ponad 10 tys. żołnierzy USA to efekt decyzji podejmowanych od 2016 r., a obecne problemy wynikają z działań Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego. Wezwał MON do pilnych rozmów z Pentagonem.

Źródło: X

17.05.2026. 21:17

Przydacz ostro o relacjach rządu Tuska z USA. "Problemy zaczęły się po zmianie władzy"

Jak przypomniał Przydacz, "do 2015 r. nie stacjonowały w Polsce żadne większe siły sojusznicze", a proces ich rozmieszczania rozpoczął się od 2016 r. "Decyzję wypracowywaliśmy w administracji Obamy, Bidena i Trumpa. Mamy ich ponad 10 tysięcy, co w obliczu wojny za wschodnią granicą jest dla nas kluczowe" - wskazał.

Przydacz ostro skrytykował obóz rządzący, twierdząc, że "wystarczyło, że do władzy doszedł Donald Tusk i postkomunista Włodzimierz Czarzasty", aby pojawiły się problemy w relacjach sojuszniczych. "Pracujemy nad bezpieczeństwem Polski, oni przeszkadzają i psują atmosferę współpracy. Obrażają, wypychają, krytykują. W jakim celu? Komu to służy?" - napisał. Polityk ocenił również, że "aktualne problemy w komunikacji MON-Pentagon i ostatnie zapowiedzi Departamentu Wojny są wynikiem tego, co od miesięcy wyprawiają Tusk i Czarzasty". Dodał, że "wie to wojsko, wie to MON, wiedzą to sojusznicy".

Pobierz aplikację Newsmax Polska: