Konflikt na Bliskim Wschodzie, a ceny ropy. Kto zyskuje, a kto traci?

Konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz spowodowały wzrost cen ropy nawet o 62 proc. Nie jest zaskoczeniem, że szczególnie uderza to w Europę czy w Azję, które importują dużo surowca. Są jednak kraje, które na wojennej sytuacji wydają się zyskiwać.

Źródło: mercur.de

06.05.2026. 09:45

Konflikt na Bliskim Wschodzie, a ceny ropy. Kto zyskuje, a kto traci?

Niemiecki portal mercur.de zaznacza, że Europa ma duże zapotrzebowanie na ropę, ale sama nie produkuje jej wiele. Europejskie zapotrzebowanie wynosi ok. 15 mln baryłek dziennie. Samodzielnie wydobywa jedynie trzy mln, a większość pochodzi z Morza Północnego. Właśnie ze względu na wysoki udział importu, zamknięcie cieśniny Ormuz i zwiększające się ceny uderzają w Europę szczególnie dotkliwie. Jak wynika z danych serwisu informacyjnego Argus Medua, 1 maja rafinerie musiały płacić 117 dolarów za baryłkę, czyli o 62 proc. więcej niż przed wybuchem wojny z Iranem.

Największym producentem ropy naftowej są Stany Zjednoczone, z wynikiem 21 milionów baryłek dziennie. Dzięki nowoczesnym metodom wydobywczym, USA samodzielnie pokrywają swoje zapotrzebowania, wynoszące 20 milionów baryłek. Aby jednak w pełni zaspokoić swoje potrzeby na paliwa i materiały opałowe, USA pozostają zależne od rynku światowego. Poprzez powiązania handlowe, kryzys związany z sytuacją na Bliskim Wschodem dotarł również do USA. Paliwo bywa tam trudno dostępne i kosztuje o około 30 proc. więcej niż w lutym.

Blokada cieśniny Ormuz sparaliżowała kraje Zatoki Perskiej

Drugim co do wielkości producentem produktów naftowych była Arabia Saudyjska z wydobyciem na poziomie niemal 9 mln baryłek dziennie. Cały region, obejmujący Zjednoczone Emiraty Arabskie, Irak, Kuwejt i Iran, dostarczał około 30 mln baryłek, czyli jedną trzecią światowego rynku. Wojna na Bliskim Wschodzie w dużej mierze sparaliżowała ten obszar. Analitycy zwracają uwagę, że po zablokowaniu cieśniny Ormuz, z rynku z dnia na dzień wyparowało od 14 do 15 mln baryłek ropy. Niedobór ten odzwierciedlają „oficjalne ceny sprzedaży” arabskich producentów. Są to marże doliczane do ceny rynkowej, uzależnione od gotowości płatniczej w danym regionie dostaw. Kraje azjatyckie muszą płacić za ropę z Arabii Saudyjskiej rekordową dopłatę w wysokości 20 dol. za baryłkę, a przypadku Europy dopłata ta wynosi 28 dol.

Wojna z Iranem okazała się korzystna dla Rosji

10 – proc. udział w rynku ropy naftowej ma Rosja, która wydobywa ok. 11 mln baryłek. Duża część rosyjskiej produkcji trafiała rurociągami do Europy. Po wprowadzeniu zachodnich sankcji dostawy te niemal w całości przekierowano drogą morską do krajów takich jak Chiny, Indie czy Turcja. Z powodu sankcji, Federacja Rosyjska musiała godzić się na upusty sięgające 40 dol. Jednak dla Rosji darem losu okazała się wojna z Iranem. W lutym w indyjskich portach rosyjska ropa kosztowała zaledwie 60 dol., a 1 maja cena ta była już dwukrotnie wyższa.

Rośnie znaczenie Wenezueli

W sytuacji konfliktu na Bliskim Wschodzie na ważnego gracza na rynku ropy wychodzi Wenezuela. Jak dotąd kraj ten nie odgrywa większej roli, pokrywając zaledwie jeden procent światowego zapotrzebowania. Dużo w Ameryce Łacińskie zainwestowały jednak Chiny, które chciały zdywersyfikować i zabezpieczyć swoje dostawy surowców oraz energii. Pekin robił także znaczne zapasy ropy, na wypadek konfliktu międzynarodowego. Jeszcze w marcu Chiny zapełniały swoje magazyny. Jak podkreślają eksperci, to właśnie zbytnie zbliżenie z Chinami, było powodem jednym z powodów odsunięcia od władzy prezydenta Wenezueli, Nicolása Maduro, przez USA.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: