Ebola w Kongo: WHO zaniepokojone skalą i tempem rozwoju epidemii

Co najmniej 131 zgonów i ponad 500 podejrzewanych przypadków wirusa Ebola odnotowano w ostatnich dnia we wschodnim Kongo – poinformowało we wtorek tamtejsze ministerstwo zdrowia. Szef WHO wyraził zaniepokojenie skalą i tempem rozwoju epidemii. Co spowodowało tak dużą eskalację zakażeń?

Źródło: Newsmax, X.com

20.05.2026. 10:18

Ebola w Kongo: WHO zaniepokojone skalą i tempem rozwoju epidemii

Wirus rozprzestrzeniał się przez co najmniej kilka tygodni od śmierci pierwszej osoby – potwierdzili eksperci ds. zdrowia i pracownicy organizacji pomocowych w Kongo. Opóźniona reakcja komplikuje obecnie wysiłki, zmierzające do opanowania epidemii.

Minister zdrowia Konga, Samuel Roger Kamba, potwierdził, że odnotowano 513 podejrzewanych przypadków i 131 zgonów. Wyjaśnił przy tym, że są to zgony uznawane za związane z epidemią i trwają dochodzenia, aby ustalić, które z nich są rzeczywiście powiązane z Ebolą. Liczby te oznaczają gwałtowny wzrost w stosunku do poniedziałku, kiedy urzędnicy informowali o 300 podejrzewanych przypadkach, podkreślając nieznaną faktycznie skalę epidemii.

Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia, Tedros Adhanom Ghebreyesus, stwierdził że jest „głęboko zaniepokojony skalą i tempem epidemii”, a agencja zdrowia ONZ zwołała we wtorek swój komitet nadzwyczajny. Ghebreyesus stwierdził, że pojawienie się przypadków na obszarach miejskich, śmierć pracowników służby zdrowia, znaczne przemieszczanie się ludności na tym terenie oraz brak szczepionek i środków terapeutycznych to główne powody do obaw „o dalsze rozprzestrzenianie się i kolejne zgony”.

Władze sanitarne podają, że epidemia, potwierdzona po raz pierwszy w piątek, wywołana jest wirusem Bundibugyo, rzadkim wariantem choroby Ebola, na który nie ma zatwierdzonych leków ani szczepionek. W niedzielę WHO ogłosiła wybuch epidemii Eboli stanem zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.

Przypadki potwierdzono w Bunii, kontrolowanej przez rebeliantów stolicy Północnego Kiwu – Gomie, Mongbwalu, Butembo i Nyakunde. Odnotowano również jeden przypadek i jeden zgon w Ugandzie u osób, które podróżowały z Konga. Potwierdzono też, że wśród zakażonych w Bunii (stolicy prowincji Ituri) znajduje się amerykański lekarz, pracujący w miejscowym szpitalu.

Pierwsza osoba zmarła z powodu wirusa w Kongo 24 kwietnia w Bunii, a ciało zostało repatriowane do strefy zdrowotnej Mongbwalu, obszaru wydobywczego z dużą populacją. „To spowodowało eskalację epidemii Eboli” – ocenia Samuel Roger Kamba.

Według Afrykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób, gdy 26 kwietnia zachorowała kolejna osoba, próbki wysłano do Kinshasy w celu przeprowadzenia testów. Próbki z Bunii były początkowo badane pod kątem częściej występującego typu Eboli – Zair. Ponieważ wyniki były negatywne, lokalne władze założyły, że nie jest to Ebola.

5 maja WHO została zaalarmowana o ok. 50 zgonach w Mongbwalu, w tym czterech pracowników służby zdrowia, co skłoniło władze do przeprowadzenia dalszych testów. Pierwsze potwierdzenie Eboli nadeszło 14 maja.

Matthew M. Kavanagh, dyrektor Centrum Polityki i Polityki Zdrowia Globalnego Uniwersytetu Georgetown przyznał, że z powodu fałszywie ujemnych wyników testów „ścigamy się z bardzo niebezpiecznym patogenem”. Skrytykował wcześniejszą decyzję administracji Trumpa o wycofaniu się z WHO i dokonaniu głębokich cięć w pomocy zagranicznej – „dokładnie tego systemie nadzoru, który miał wcześnie wykrywać te wirusy” – dodał.

Departament Stanu USA odrzucił w poniedziałek krytykę, twierdząc, że natychmiast przystąpił do działania i przekazał już 13 mln dolarów pomocy na reakcję.

Esther Sterk z grupy pomocowej Lekarze bez Granic powiedziała agencji AP: „Sytuacja jest dość niepokojąca i rozwija się dość szybko. Została wykryta dość późno”. Dodała jednak, że często tak bywa w przypadku epidemii Eboli, która ma podobne objawy do innych chorób tropikalnych.

Ebola jest wysoce zaraźliwa i można się nią zarazić poprzez płyny ustrojowe, takie jak wymiociny, krew lub nasienie. Choroba, którą wywołuje, jest rzadka, ale ciężka i często śmiertelna. Podczas wielkiej epidemii Eboli ponad dekadę temu, która zabiła ponad 11 tys. osób, wielu zaraziło się podczas przygotowywania ciał do pogrzebów.

„Ebola w dużej mierze dotyka ludzi, którzy opiekują się chorymi” – potwierdza dr Craig Spencer, profesor nadzwyczajny w Brown University School of Public Health, który przeżył Ebolę ponad dekadę temu po zarażeniu się chorobą w Gwinei. Amerykańskie CDC podaje, że powoduje ona gorączkę, ból głowy, ból mięśni, osłabienie, biegunkę, wymioty, ból brzucha oraz niewyjaśnione krwawienia lub siniaki.

Wschodnie Kongo od dawna zmaga się z kryzysem humanitarnym i zagrożeniem ze strony grup zbrojnych, które w ciągu ostatniego roku zabiły dziesiątki i wysiedliły tysiące osób w Ituri.

Personel ONZ został poproszony o pracę zdalną oraz unikanie kontaktu fizycznego i zatłoczonych miejsc – powiedział anonimowy urzędnik ONZ z siedzibą w Bunii. Według ONZ w Ituri przebywa ponad 273 tys. przesiedleńców na populację liczącą sobie 1,9 mln.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)