Spacer pomiędzy najbardziej charakterystycznymi budynkami w Warszawie Estończyk odbył na taśmie o szerokości 2 centymetrów. Na początku szedł w dół, a później bardziej ku górze. Znaczącym utrudnieniem był wiejący w stolicy wiatr. Cały wyczyn zajął Roose około pół godziny.
"Bałem się zmian pogody. Dochodząc do mety, myślałem, że nie zostało mi dużo czasu. Musiałem wydłużyć krok” - mówił Estończyk po zakończonym “spacerze”.
Przez całe wyzwanie jego puls sięgał około 100. Dokuczały mu skurcze mięśni, a także przelatujące ptaki. W oknach wieżowca, do którego zmierzał, dostrzegł kibiców i podziękował im za doping.
Zarządzanie strachem
Estończyk zaznaczał w rozmowie z mediami, że musi odczuwać strach przed swoimi wyczynami, ponieważ “pomaga mi to zarządzać ryzykiem”. “Mój mózg wtedy wszystko analizuje i przelicza, dzięki czemu wszystkie szczegóły są na wysokim poziomie” - podkreślił.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)