Jesienią ubiegłego roku monachijski dziennik "Merkur” informował, że Niemcy odnotowały większy odpływ polskich obywateli niż napływ.
Jak czytamy w „Berliner Zeitung”, Niemcy przestają być uznawane przez Polaków za bezpieczną przystań, do której masowo emigrowali dwie i trzy dekady temu. Wtedy nasz zachodni sąsiad był uznawany za kraj stabilny, o dużo wyższych zarobkach i lepszych warunkach życia. Polacy wyjeżdżali tam zarówno na stałe, jak i do tymczasowej pracy. To zjawisko powoli znika, a powody są dwa – zarówno sukces polskiej gospodarki, jak i problemy Niemiec. „Baśń o niemieckiej krainie cudów wyraźnie pęka” – czytamy w „Berliner Zeitung”.
"Kraj słaby, powolny i przytłoczony"
Gazeta podkreśla, że dziś Niemcy to kraj zniszczonych pociągów, powolnej cyfryzacji i zagubionej w niekończącej się dyskusji polityki. Na dodatek nastroje społeczne w Polsce są dużo bardziej optymistyczne. Niemcy zaczynają być postrzegane jako kraj „słaby, powolny i przytłoczony”. Powrót do Polski ma być racjonalnym wyborem, dającym lepsze perspektywy zawodowe i wyższą jakość życia.
„Oprócz kwestii ekonomicznych dochodzi czynnik słabnących usług i problemów życia codziennego. Jest coraz więcej sygnałów, że Niemcy są chore. Pociągi się spóźniają, jest brudniej, nikt nie dba o infrastrukturę, jest szereg zaniedbań w życiu codziennym. Inwestycje publiczne były zaniedbywane przez wiele lat. To uderza też w gospodarkę” – mówił niedawno dla Newsmax Polska prof. Tomasz Grosse, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Niedawno minęło 12 miesięcy rządów kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Gospodarka dotknięta kryzysem, spory z SPD i powtarzające się problemy z prezydentem USA Donaldem Trumpem zdominowały pierwszy rok urzędowania polityka – ocenia tygodnik „Der Spiegel”. Po 12 miesiącach jego rządów w Niemczech panuje „ponury nastrój” – dodaje.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)