Wiesław Leśniakiewicz w rozmowie w RMF podkreślił, że nie wszystkie obszary są idealnie dogaszone, a z uwagi na silny wiatr pożary wciąż mogą się rozprzestrzeniać. "W nocy mieliśmy wyciszenie (...), ale zgodnie z prognozami meteorologicznymi, pojawią się wiatry nawet o prędkości do 50 km na godzinę. Jest jeszcze wiele zarzewi ognia (...), nie wszystkie obszary są idealnie dogaszone" – przekazał wiceminister. Zaznaczył, że takie warunki meteorologiczne mogą powodować dalsze rozprzestrzenianie się pożaru, ponieważ ściółka w lasach nadal jest ekstremalnie wysuszona.
Wiceszef MSWiA poinformował też, że obecnie nie płoną wierzchołki drzew, a w porze nocnej nie było sytuacji, by na terenie wystąpił pożar wierzchołkowy. "Pożar mamy powierzchniowy aktualnie" – dodał Leśkiewicz, podkreślając, że przygotowywany jest dobowy plan działania, w tym – sposób wykorzystania statków powietrznych.
"Aktualnie (…) mamy ponad 300 strażaków Państwowej Straży Pożarnej, prawie 140 strażaków ochotników, a w sumie na terenie tej akcji jest ponad 600 w ogóle zaangażowanych ludzi, również innych służb: policja, Wojsko Polskie, Lasy Państwowe" – dodał. Zaznaczył, że przygotowywane są już plany zrzutów wody po tym, jak służby dronowe przeprowadziły rozpoznanie całego terenu.
"Wskazano newralgiczne miejsce, gdzie mamy najwyższe temperatury na tych terenach. Śmigłowce już są przygotowywane do pierwszych zrzutów" – podkreślił Leśniakiewicz. W czwartek będą to dwa śmigłowce policyjne, siedem śmigłowców zadysponowanych przez Lasy Państwowe i co najmniej cztery drony.
Jak podaje na X Remiza.pl, policyjne Blach Hawki zrzuciły w środę na pożar ok. 19 cystern wody (każda z nich o pojemności 20 tys. litrów).
Kontynuowanie działań ratunkowych w czwartek od wczesnych godzin porannych potwierdziła też Polska Policja, informując, że na miejscu ponownie operują dwie załogi policyjnych śmigłowców S-70i Black Hawk, wspierające strażaków walczących z rozległym pożarem lasów i nieużytków na terenie województwa lubelskiego.
Podobnie jak wczoraj, policyjni lotnicy oraz funkcjonariusze KGPSP prowadzą zrzuty wody z wykorzystaniem zbiorników Bambi Bucket o pojemności 3 tys. litrów, docierając do najtrudniej dostępnych obszarów objętych pożarem.
“Dzisiejsze warunki atmosferyczne są nieco korzystniejsze dla prowadzenia działań. Niewielkie opady deszczu oraz słabszy wiatr dają szansę na skuteczniejsze ograniczanie rozprzestrzeniania się ognia, choć sytuacja nadal wymaga pełnej mobilizacji wszystkich służb” – informuje w swoim komunikacie na X Polska Policja. “Działania prowadzone są zarówno z ziemi, jak i z powietrza, a priorytetem pozostaje bezpieczeństwo mieszkańców, ratowników oraz ochrona zagrożonych terenów leśnych” – podkreśla Policja.
Nadal aktualny pozostaje apel ratowników o niezbliżanie się do rejonu działań oraz stosowanie się do poleceń służb.
Pracujący na miejscu (wielu z nich nieprzerwanie od wtorku) strażacy zaapelowali o wsparcie “energetyczne”, pisząc “Nie potrzebujemy już wody do picia, potrzebne są napoje izotoniczne, batony (jedzenie w rękę)”.
Pożar wybuchł we wtorek po południu w Puszczy Solskiej (powiat biłgorajski), gdzie są m.in. rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary sieci Natura 2000, pomniki przyrody i tereny ochrony gatunkowej roślin i zwierząt.
Do środy wieczorem pożar objął w sumie ok. 500 ha. W trakcie akcji we wtorek późnym wieczorem rozbił się samolot gaśniczy Dromader, śmierć poniósł pilot maszyny. Śledztwo w kierunku sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym ze skutkiem śmiertelnym prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.