W lesie w okolicy miejscowości Płonna (pow. sanocki) niedźwiedź zaatakował i zabił 58-letnią kobietę mieszkankę Mokrego w gminie Zagórz. To pierwszy przypadek tak szeroko nagłośniony. Jednak, jak podkreślają mieszkańcy, wcześniej dochodziło już do niebezpiecznych sytuacji, ale nie mówiło się o nich dużo.
Mieszkańcy tej okolicy w rozmowie z portalem “Nowiny 24” podkreślili, że już wcześniej odczuwali zagrożenie ze względu na obecność dzikich zwierząt.
“Ogólnie nigdy się tutaj nie czuliśmy bezpiecznie, ponieważ niedźwiedzie przychodzą tutaj, wilki tak samo” – zaznaczył sołtys wsi Płonna Krystian Rajchel.
Jak też przyznał, wcześniej dochodziło do spotkań ze zwierzyną, ale bez tragicznych konsekwencji. “Były ataki niedźwiedzia na ludzi, ale zawsze ktoś zdołał uciec albo się obronić. Teraz pierwszy raz doszło do takiej tragedii” – wskazał włodarz wsi.
Dodał też: ”Dwa lata temu wilk zagryzł nam psa”.
W opinii mieszkańców problem przez długi czas nie był poważnie traktowany. “Dopiero teraz, kiedy kobieta zginęła, zrobiło się o tym głośno” – powiedział Rajchel.
Zagrożenie dla gospodarstw
Obawy mieszkańców dotyczą także ich domów i gospodarstw. “Odbija się na naszym zdrowiu. Musimy pilnować bydła po nocach i w dzień, praktycznie 24 godziny – opowiadał portalowi “Nowiny24” pan Bronisław z Płonnej.
Inny mieszkaniec przyznaje, że jego krewny doznał uszczerbku na zdrowiu w wyniku spotkania ze zwierzyną. “Dwa lata temu mój szwagier też miał spotkanie z niedźwiedziem. Do dziś ma niesprawną rękę – powiedział pan Jan.
Mieszkańcy są przekonani, że trzeba podjąć działania w sprawie zagrożenia.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.