Po ataku niedźwiedzia na człowieka. Leśnicy mówią, że taki dramat był tylko kwestią czasu

Po ataku niedźwiedzia na człowieka Związek Leśników Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej ocenił, że ta tragedia była tylko kwestią czasu. "Dzikie zwierzęta, nadmiernie rozmnożone, coraz śmielej wchodzą do miejscowości" - wskazują leśnicy w poście umieszczonym na Facebooku.

Źródło: Związek Leśników Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej

24.04.2026. 22:20

Po ataku niedźwiedzia na człowieka. Leśnicy mówią, że taki dramat był tylko kwestią czasu

W czwartek 58-latka wyszła z synem do lasu w okolicach miejscowości Płonna (gm. Bukowsko). W pewnym momencie rozdzielili się, a około godziny 10.30 mężczyzna odebrał od matki dramatyczny telefon. Kobieta zdążyła powiedzieć, że atakuje ją niedźwiedź.

Syn rozpoczął poszukiwania matki, którą odnalazł po kilkunastu minutach z obrażeniami głowy, bez oddechu. Zawiadomił służby ratunkowe. Jako pierwsi na miejsce dotarli strażacy oraz policjanci. Ze względu na rozległość obrażeń odstąpiono od czynności medycznych.

Związek krytykuje Ministerstwa Klimatu i Środowiska

Do tragedii odniósł się Związek Leśników Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej. Związkowcy piszą, że "wczorajsza tragedia w powiecie sanockim na podkarpaciu to bolesny dowód na to, co jako leśnicy powtarzaliśmy od dawna: śmierć człowieka w starciu z drapieżnikiem była tylko kwestią czasu. To, co wydarzyło się w lasach w zarządzie LP to jasny sygnał, że obecne kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska kompletnie nie radzi sobie z zarządzaniem resortem, ignorując sygnały alarmowe płynące z terenu".

Jak podkreślili "miejscem zdarzenia był las gospodarczy składający się z sosny, nieobjety żądną z form ochrony przyrody. Nie było żadnego zakazu wstępu. (...) Do ataku doszło na przestrzeni otwartej a dopiero potem jej ciało zostało wciągnięte do młodnika".

Leśnicy wskazują, że pogłowie niedźwiedzi, wilków, żubrów czy łosi w Polsce wymknęło się spod jakiejkolwiek kontroli.

"Niestety, każde bicie na alarm w tej sprawie od lat spotyka się z histerią i agresją. To właśnie ta ideologia, blokująca racjonalną regulację populacji dzikich zwierząt, jest pośrednią przyczyną tragicznej śmierci kobiety w Płonnej. Tyle jeśli chodzi o brutalną prawdę" - oceniają.

"To nie człowiek naruszył przestrzeń przyrody"

Związek Leśników Polskich w Rzeczypospolitej Polskiej pisze dalej, że "wbrew temu co rozbrzmiewa w mediach, człowiek nie narusza przestrzeni przyrody. W Polsce zalesienie systematycznie rośnie, a populacja ludzi – jako jedynego dużego ssaka – od lat się kurczy. To dzikie zwierzęta, nadmiernie rozmnożone, coraz śmielej wchodzą do miejscowości".

W obszernym poście czytamy, że "obserwujemy niebezpieczną prawidłowość: im dalej ktoś żyje od codziennego, trudnego kontaktu z przyrodą, tym częściej jest podatny na manipulacje faktami. Ludzie z wielkich miast, wychowani na zniekształconym i wyidealizowanym obrazie natury, zaczynają stawiać ją ponad człowieka. Dochodzi do absurdów, gdzie śmierć kobiety przypisuje się jej własnej winie, bo „śmiała” wejść do lasu – lasu, który jest miejscem naszej pracy i życia od pokoleń".

"Jako Związek Leśników Polskich domagamy się powrotu do rozumu. Przyrodę trzeba kochać i chronić, ale trzeba nią też umieć gospodarować, gdy zagraża życiu. Jeśli nie ograniczymy wpływu ideologów i nie zaczniemy realnie regulować populacji, podobne tragedie będą się powtarzać – i nie dotyczy to tylko drapieżników, ale też spłoszonych łosi czy dzików, które coraz częściej spotykamy na progach naszych domów" - piszą lesnicy.

"Rodzinie zmarłej składamy wyrazy głębokiego współczucia" - zakończyli.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (1)

Waldi

Prawda w najszczerszym bólu.

7 godzin temu

0 0 Reply