W wywiadzie dla "Neue Osnabrücker Zeitung" premier drugiego co do wielkości landu Niemiec — który zasiada również w radzie nadzorczej Volkswagena jako przedstawiciel kraju związkowego posiadającego znaczący pakiet udziałów w spółce — argumentował, że spożytkowanie niewykorzystanych mocy produkcyjnych przez chińskie marki mogłoby być lepszym rozwiązaniem niż całkowite zamykanie lub sprzedaż fabryk.
"Nie będziemy w stanie powstrzymać Chińczyków przed wejściem na nasze europejskie rynki" — uzasadniał Lies.
"Dla mnie najważniejsze jest zabezpieczenie zatrudnienia w naszych zakładach Volkswagena" - dodał.
Jego propozycja pojawia się w momencie, gdy Volkswagen zmaga się ze spadającą rentownością, ostrą konkurencją ze strony chińskich producentów samochodów elektrycznych oraz presją na redukcję kosztów w krajowych operacjach.
Rząd Dolnej Saksonii posiada 20-procentowy pakiet głosów w Volkswagenie, co daje mu znaczący wpływ na strategiczne decyzje firmy.
Komentarze Liesa odzwierciedlają rosnące obawy mieszkańców regionu o utratę pracy.
Wcześniejsze doniesienia wskazywały na zainteresowanie ze strony Chin przejęciem zakładów Volkswagena przeznaczonych do zamknięcia, zwłaszcza fabryki w Osnabrueck, gdzie pracuje 2,3 tys. osób i gdzie jest produkowany obecnie model T-Roc Cabriolet. Volkswagen sygnalizował gotowość sprzedaży takich zakładów, podczas gdy chińscy urzędnicy naciskali na wzajemne możliwości inwestycyjne.
W marcu 2026 roku Volkswagen ogłosił plany redukcji nawet 50 tys. miejsc pracy w Niemczech do 2030 roku, po tym jak jego zysk operacyjny za 2025 rok zmniejszył się niemal się o połowę zmniejszył do 8,9 mld euro z 19,1 mld euro rok wcześniej. Zysk netto gwałtownie spadł w wyniku słabego popytu na kluczowych rynkach, dużych chybionych inwestycji w elektryfikację oraz wpływu ceł wprowadzonych przez USA.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.