Zjazd Niemców sudeckich w Brnie. "Pojednanie" w cieniu protestów

Po raz pierwszy w historii coroczny zjazd Niemców sudeckich odbył się na terenie Czech – w Brnie. Wydarzenie to, zapowiadane przez organizatorów jako “symbol europejskiej integracji i trudnego procesu pojednania”, przebiegło jednak w niespokojnej atmosferze.

Źródło: Welt.de, Newsmax Polska

25.05.2026. 13:29

Zjazd Niemców sudeckich w Brnie. "Pojednanie" w cieniu protestów

Z jednej strony wydarzeniu towarzyszyły podniosłe deklaracje polityków, z drugiej – protesty i manifestacje na ulicach Brna.

Zjazd, zaplanowany na 25 maja, miał zgromadzić przedstawicieli społeczności tzw. wypędzonych, czyli ludności niemieckiej ewakuowanej i wysiedlonej z Czechosłowacji po II wojnie światowej. Wówczas z tego obszaru wysiedlono ok. 3 mln Niemców. Od 1950 roku potomkowie wysiedlonych spotykają się co roku, w okresie Zielonych Świątek. Tegoroczny zjazd w Brnie uznano za „historyczny sygnał”, bowiem po raz pierwszy w historii odbył się na terenie Czech.

W zjeździe wziął udział premier Bawarii, Markus Söder (CSU), który określił zgromadzonych mianem „absolutnych budowniczych mostów”. "To jest wielkie święto pokoju" – mówił Söder, dodając, że sudeccy Niemcy nie przybyli do Czech, by żądać rewanżu, lecz by “budować wspólną przyszłość”.

Głosy sprzeciwu i polityczny podział wśród Czechów

Nie wszyscy w Czechach przyjęli przyjezdnych z otwartymi ramionami. Przez centrum Brna przeszła kontrmanifestacja, której uczestnicy nieśli transparenty z hasłem: „Nie jesteście tu mile widziani”.

Zjazd stał się polem politycznego sporu. Przedstawiciele czeskiego rządu, w tym premier Andrej Babiš, dystansowali się od imprezy, a czeska Izba Poselska przyjęła rezolucję przeciwko organizacji wydarzenia na terytorium Czech. Krytycy tego wydarzenia, w tym były prezydent Miloš Zeman, podkreślali “fanatyczną rolę sudeckich Niemców w strukturach nazistowskich”.

Jednak nie wszyscy Czesi podzielali te nastroje. Burmistrzyni Brna, Marketa Vankova, powitała uczestników zjazdu jako „drogich sąsiadów”, przekonując, że „niesprawiedliwości nie da się naprawić kolejną niesprawiedliwością”. Wsparcie dla pojednania wyrazili również prezydenci Czech i Niemiec – Petr Pavel i Frank-Walter Steinmeier, którzy w specjalnym oświadczeniu zaznaczyli, że “oba narody pokonały długą drogę w duchu wzajemnego szacunku”.

Premier Bawarii Markus Söder, nawiązując do osobistych, rodzinnych historii (jak przypominają niemieckie media, wuj polityka pochodził z Sudetów) – przestrzegł przed odradzającym się “nacjonalizmem i antydemokratycznymi strukturami”. Podkreślił, że Bawaria i Czechy od czasu zakończenia zimnej wojny stanowią „serce Europy”.

Jak zauważa niemiecki Welt, zjazd w Brnie stanowi przykład tego, że “proces rozliczania się z trudną przeszłością jest wciąż żywy”. Mimo protestów, wydarzenie przyciągnęło około 1,5 tys. Czechów, co zdaniem Welta sugeruje, że “dla młodszego pokolenia dialog jest ważniejszy, niż historyczne resentymenty”.
W niemieckiej polityce historycznej termin "wypędzeni" (Vertriebene) odnosi się do 11-14 mln Niemców, którzy po II wojnie światowej uciekli, zostali przymusowo ewakuowani przez NSDAP lub przesiedleni z terenów dzisiejszej Polski, Czech i krajów Europy Wschodniej. Środowiska reprezentujące tzw. wypędzonych od lat zabiegają o uznanie ich za ofiary wojny i symbol wszystkich późniejszych przymusowych migracji.
Krytycy wskazują jednak, że taka narracja marginalizuje odpowiedzialność III Rzeszy za wybuch wojny i niemieckie zbrodnie oraz służy budowie przekonania, że Niemcy to przede wszystkim ofiary II wojny światowej.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)