Białoruś powiadomiła w poniedziałek o ćwiczeniach z rozmieszczania broni nuklearnej w warunkach polowych. Na terytorium tego kraju znajdują się elementy rosyjskiej (taktycznej) broni jądrowej. Do sprawy w rozmowie z Newsmax Polska odniósł się Jarosław Guzy, ekspert ds. międzynarodowych.
“Po pierwsze trzeba stwierdzić, że deklaracja może jest Białorusi, ale ćwiczenia wojskowe to jest operacja rosyjska. Białoruś nie ma podmiotowości w sprawach międzynarodowych, a w sprawach wojskowych prawie w ogóle. W kwestii użycia broni atomowej – niezależnie od tego, że Łukaszenka próbuje przedstawić Białoruś jako mocarstwo atomowe – to nie ma nic do powiedzenia” – zaznaczył Guzy.
Jak wyjaśniał, “jest to operacja rosyjska z użyciem Białorusi i wojsk białoruskich” oraz “jest to element wojny hybrydowej, którą Rosja prowadzi z Zachodem”.
Bezpieczeństwo Polski i NATO
“W tym przypadku chodzi o wzmożenie napięcia na wschodniej flance NATO. Białoruś jest tutaj instrumentem polityki rosyjskiej i do tego służy” – powiedział ekspert ds. międzynarodowych.
W jego ocenie, “nie można mówić o bezpośrednim zagrożeniu” dla granic Polski i NATO. “To jest wyłącznie wzmacnianie napięcia i działanie symboliczne” – wskazał Guzy. Jak zauważył, broń atomowa, o której jest mowa w białoruskich komunikatach, “ma służyć jako straszak”. Przypomniał, że Rosja stosowała “groźby użycia taktycznej broni jądrowej” wobec Ukrainy.
“Tutaj też próbuje pokazać, że zagrożenie jest bezpośrednie. To jest próba zastraszenia Zachodu. Z tej próby nie powinno wyjść nic więcej” – dodał były przewodniczący Krajowej Komisji Koordynacyjnej NZS.
Jak zwrócił uwagę, nie należy negować “możliwości prowokacji z terytorium Białorusi w stosunku do krajów zachodnich, zwłaszcza krajów bałtyckich, być może Polski”. “Pytanie, jak Rosja daleko się posunie, tego nikt nie wie do końca” – powiedział.
Podkreślił, że “poziom paranoi, który jest na Kremlu jest taki, że można spodziewać się ruchów wykraczających poza właśnie regularne używanie tego typu działań do wzmacniania napięcia”. Ocenił też, że Zachód powinien “reagować ze spokojem”.
Zagrożenie dla Ukrainy
“Jeśli chodzi o jakiekolwiek manewry dokonywane wspólnie przez Rosję i Białoruś, to sprawa Ukrainy jest o wiele bardziej niepokojąca, bo cały czas wisi w powietrzu możliwość użycia terytorium białoruskiego do działań wojskowych wobec Ukrainy” – zauważył były ambasador w Kijowie.
Jak wskazał, od samego początku rosyjskiej agresji Putin naciska na otwarcie północnego frontu. “Tu jest rzeczywiście pełen niepokój, bo to jest możliwe" – ocenił ekspert.
Guzy zaznaczył, że wciąż jednak istnieje pewna „wewnętrzna bariera” w reżimie Łukaszenki. Jak wyjaśniał, brak bezpośredniego zaangażowania wojsk białoruskich w działania przeciwko Ukrainie wynika z obaw przed destabilizacją wewnętrzną i zagrożeniem dla samej władzy.
“Tutaj zwracałbym bardziej uwagę na te działania, które są przy granicy ukraińskiej, zwłaszcza, że dochodzą takie niepokojące sygnały, że wyłączane są tam leśne terytoria z dostępu dla ludności cywilnej, a więc można sobie wyobrażać, że jakieś realne działania wojskowe są prowadzone wspólnie z Rosjanami. Białoruś udostępnia swoje terytorium do rozmaitych działań wojsk rosyjskich – logistyka, naprowadzanie dronów – mówił członek Rady do spraw Kombatantów, Osób Represjonowanych i Działaczy Opozycji Antykomunistycznej.
Jak zauważył, “ciągle jeszcze ta granica jest spokojna i Ukraińcy nie muszą relokować tam swoich wojsk z rejonu frontu w Doniecku czy Ługańsku”.
Broń jądrowa. "Łukaszenka gra w grę Putina"
Jarosław Guzy wyjaśniał też, że “broń nuklearna jest wyłącznie straszakiem” i nie powinna zostać użyta również na terenie Ukrainy. “Rosja od swojego cichego sponsora działań agresywnych wobec Ukrainy i Zachodu, czyli Chin dostała wyraźny zakaz użycia broni nuklearnej. To byłaby eskalacja, której Chiny by nie tolerowały, a Rosja polega na wsparciu Chin – powiedział ekspert ds. międzynarodowych.
Zwrócił jednak uwagę, że “użycie terytorium Białorusi przez wojska rosyjskie jest całkowicie możliwe”. Wskazał też, że “choć Łukaszenka próbuje dziś pokazywać się jako samodzielny gracz w relacjach z Zachodem” oraz i usiłuje stosować “umizgi wobec Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa” to “w rzeczywistości pozostają tylko grą — która kończy się w momencie, gdy pojawia się polecenie z Kremla”.
“Reżim Łukaszenki, cała Białoruś gospodarczo, politycznie i wojskowo jest zależna od woli Kremla i jej możliwości oporu są nieduże. I jest ta czerwona linia w postaci nieużycia białoruskich wojsk do operacji przeciwko Ukrainie. Wydaje mi się, że do tego Łukaszenkę nie sposób namówić z powodów wewnętrznych, bo to grozi destabilizacją reżimu i jego władzy wewnątrz kraju. Poza tym Łukaszenka po prostu gra w grę Putina, niezależnie od tego, jak próbuje prezentować się na arenie międzynarodowej – podsumował Jarosław Guzy.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)