Wojna ich nie złamała. Niezwykła historia miasta na granicy z Izraelem

Rmeich (Rumajsz), chrześcijańskie miasto na granicy libańsko-izraelskiej ostało się w obliczu kolejnych wojen, które wstrząsają tym regionem. Mieszkańcy stawili opór islamskim terrorystom i nie pozwolili operować na swoim terenie.

Źródło: gbnews.com, Vatican News

14.05.2026. 06:49

Wojna ich nie złamała. Niezwykła historia miasta na granicy z Izraelem

W tym małym chrześcijańskim miasteczku domy pozostają nienaruszone, a kościoły wciąż funkcjonują. To wyraźny kontrast dla większości południowej części Libanu, targanego przez wojny. Mieszkańcy tego małego miasteczka sprzeciwili się terrorystom i nie pozwolili ich wykorzystywać Rmeich jako bazy do przeprowadzania ataków.

Opór małego miasta przeciwko Hezbollahowi

“Podejmowali więcej niż jedną próbę przedostania się na obrzeża lub wjazdu do wioski, aby stamtąd wystrzeliwać rakiety” – mówi jeden z mieszkańców. „Młodzi mężczyźni z Rmeich stawili im czoła i nie pozwolili im wejść”.

Opór mieszkańców uchronił miasteczko przed działaniami militarnymi. „To doprowadziło do ochrony Rmeich przed jakimikolwiek izraelskimi atakami” – zwraca uwagę jeden z lokalsów. „Izraelczycy nie atakują na oślep. Celują w miejsca startu rakiet” - podkreśla.

To rzadki przykład oporo wobec Hezbollahu na południu Libanu. W tym regionach występowanie przeciwko tej wspieranej przez Iran grupie często kończy się oskarżeniami o zdradę lub współpracę z Izraelem.

„Po roku 2000, kiedy Izrael się wycofał, zawsze etykietowano nas jako kolaborantów Izraela” – powiedział Tarek, chrześcijański działacz społeczny z Rmeich. „Bardzo cierpieliśmy z powodu tej stygmatyzacji”.

Zwolennicy Hezbollahu oskarżali miasto o współpracę z Izraelem tylko dlatego, że uniknęło ono zniszczeń widocznych w sąsiednich wioskach.

Rozmowy o stabilności

„Nie poddajemy się – wręcz przeciwnie, ufamy Panu. To właśnie sprawia, że jesteśmy naprawdę wytrwałym narodem pośród tej fali wojny i konfliktów, która nas otacza” – mówił dla Vatican News ojciec Toni Elias, libański ksiądz maronicki z Rmeich.

Między Izraelem a Libanem trwają negocjacje pod egidą USA, które mają wzmocnić stabilności granicy i ukrócenie obecności wojskowej Hezbollahu na południu. Lider Hezbollahu Naim Qassem odrzuca jednak wszelkie rozmowy na temat rozbrojenia organizacji.

Zdaniem Tareka, wyrwanie Hezbollahu spod wpływów Iranu jest niemożliwe. “Rząd libański jest rządzony przez Hezbollah od niemal 36 lat” – zwraca uwagę. Jak podkreśla, dopóki będzie istniała aktualna władza w Iranie, Hezbollah będzie funkcjonować.

Poważna zmiana w Libanie

Według Aheda Ali Hendiego z Center for Peace Communications, „opór wykazany przez chrześcijan w południowym Libanie odzwierciedla poważną zmianę w wewnętrznej dynamice kraju”.

„Przez ponad dwie dekady wielu chrześcijan mieszkających w pobliżu granicy cierpiało pod dominacją Hezbollahu, będąc jednocześnie stygmatyzowanymi i często bojąc się otwarcie przeciw niemu występować. Dziś, wraz ze zmieniającym się układem sił, coraz częściej publicznie konfrontują się z Hezbollahem i wypowiadają się przeciwko temu, co postrzegają jako jego tyranię” - zauważa.

Liban liczy 5,5 mln mieszkańców, jedną trzecią stanowią chrześcijanie.

Według Vatican News w południowym Libanie pozostały trzy chrześcijańskie miejscowości, z których nie uciekli ich mieszkańcy. To Rmeich, Debel i Ain Ebel.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)