Funkcjonariusze Secret Service podczas strzelaniny w Waszyngtonie zachowali się profesjonalnie – ocenia w rozmowie z PAP były dowódca jednostki GROM oraz były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego - gen. Roman Polko.
Ostry język polityków inspiruje radykałów
Generał Polko zwraca uwagę, że tym co najczęściej inspiruje zamachowców jest ostry język, jakim na co dzień posługują się politycy:
- Kiedy polityka wchodzi w ostre sformułowania wówczas budzą się ludzie, którzy mają potrzebę zaistnienia na zewnątrz, których polityka hejtu i wymiany ciosów inspiruje do tego, żeby wejść w ten dyskurs w sposób aktywny, aby być zauważonym – powiedział w rozmowie z PAP
Szybka reakcja Secret Service
Były dowódca “Gromu” ocenił też, że zamachowiec, który strzelał w Waszyngtonie nie był zawodowcem. Za to profesjonalnie jego zdaniem – zachowali się agenci Secret Service, którzy natychmiast przejęli kontrolę nad sytuacją.
Napastnik sforsował pierwszą barierę przed salą balową, ale kilka metrów dalej był już obezwładniony. Oddał parę strzałów, których nie można było powstrzymać, ale one nie zagrażały ludziom z administracji prezydenta Trumpa, którym Secret Service zapewniał ochronę. W mojej ocenie to było profesjonalne działanie – dodał.
Agenci Secret Service chwilę po tym jak padły strzały ewakuowali z sali prezydenta Donalda Trumpa, jego żonę Melanię i wiceprezydenta J.D. Vance’a oraz innych członków gabinetu. Gen. Roman Polko podkreślił, że agenci nie bawili się w dyplomację tylko zaczęli zasłaniać polityków własnym ciałem i błyskawicznie wyprowadzili ich na zewnątrz.
Strzelec został szybko ujęty, według służb był uzbrojony w strzelbę i pistolet, miał też przy sobie wiele noży. Zidentyfikowano go jako 31-letniego Cole’a Thomasa Allena z Torrance w aglomeracji Los Angeles w poniedziałek ma usłyszeć zarzuty.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.