Zmiana podejścia do medycyny pola walki. "Martwy ratownik nie uratuje nikogo"

Medycyna pola walki przechodzi istotne zmiany. Od teraz wyraźnie rozróżni się szkolenia medyków wojskowych i cywilnych. "To zasadnicza zmiana filozofii działania" - powiedział Prof. Robert Gałązkowski.

Źródło: PAP

21.04.2026. 13:50

Zmiana podejścia do medycyny pola walki. "Martwy ratownik nie uratuje nikogo"

Medycyna pola walki stanowi bardzo ważny element dzisiejszej wojny. Starcia za naszą wschodnią granicą pokazują, że szkolenie medyków jest równie istotne, co szkolenie żołnierzy. Szerzej o nowym podejściu do roli medyków opowiedział kierownik Zakładu Ratownictwa Medycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego Prof. Robert Gałązkowski.

"W ubiegłym roku zapadła bardzo istotna decyzja na poziomie międzynarodowym: jasno rozdzielono szkolenia dla medyków wojskowych i cywilnych. Medycyna pola walki - tzw. TC3 - jest dedykowana wyłącznie wojsku. Natomiast dla cywilów przewidziano szkolenie TECC, czyli Tactical Emergency Casualty Care. To fundamentalne rozróżnienie porządkuje system i pozwala uniknąć chaosu kompetencyjnego, który w sytuacji kryzysowej kosztuje życie" - powiedział w rozmowie z PAP.

Gałązkowski wyjaśnił, że wspomniana doktryna nie przewiduje wysyłania cywilnych medyków na pole walki. Mają działać w "nadzwyczajnych warunkach", ale poza główną osią starć.

"To zasadnicza zmiana filozofii działania. W czasie pokoju ratownik ma jeden cel: jak najszybciej dotrzeć do pacjenta i rozpocząć pomoc. W medycynie taktycznej priorytetem staje się bezpieczeństwo ratownika - bo martwy ratownik nie uratuje nikogo" - dodaje.

Polska przygotowuje się do szkolenia medyków

"Przez dekady żyliśmy w przekonaniu, że wojna jest czymś odległym. Rok 2022, kiedy Rosja napadła na Ukrainę, brutalnie to zweryfikował. Dziś musimy działać wielotorowo: rozwijać medycynę wojskową, wzmacniać system cywilny i budować odporność państwa" - kontynuuje Gałązkowski, który wspomniał o reaktywacji Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi.

Ponadto dodał, że w Ministerstwie Zdrowia powstał zespół, który wprowadził zmiany w programie nauczania i możliwe, że na studiach medycznych pojawią się obowiązkowe zajęcia z medycyny taktycznej.

"Równolegle musimy budować kadrę instruktorską - ludzi z doświadczeniem klinicznym, którzy pracują w systemie ratownictwa i wiedzą, jak wygląda realne zdarzenie, a nie tylko jego opis w podręczniku" - dodał Gałązkowski.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: