Legia Warszawa kompletnie zawiodła i przegrała 0:4 z Lechem Poznań. Wszystkie bramki zostały zdobyte w pierwszej połowie. "Pochwała dla drużyny, że nie skompromitowała się jeszcze bardziej i nie dała sobie strzelić bramki w drugiej połowie" - powiedział trener Legii Marek Papszun.
W niedzielę odbyło się hitowe starcie pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa. Faworytem była ekipa z Poznania, która walczy w tym sezonie o mistrzostwo kraju.
I widać to było od pierwszych minut. Pierwszą bramkę błyskawicznie zdobył Ali Gholizadeh. Jak się później okazało, był to początek koszmaru Legii. W 21. minucie czerwoną kartkę za faul na rywalu otrzymał Rafał Augustyniak i drużyna musiała radzić sobie w dziesiątkę.
Lech wykorzystał grę w przewadze dziesięć minut później, gdy piłkę do siatki wpakował Mikael Ishak. Następnie bramkarza pokonali jeszcze Michał Gurgul i ponownie Ishak. W efekcie Lech prowadził do przerwy aż 4:0.
W drugiej połowie Lech nadal miał wyraźną przewagę, ale wynik się już nie zmienił. Ostatecznie Legia komletnie rozczarowała i przegrała aż 0:4. Oznacza to, że stołeczna ekipa nadal musi drżeć o utrzymanie. Aktualnie ma tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. Lech natomiast jest liderem i uzbierał trzy punkty więcej niż drugi Górnik Zabrze.
Papszun zabrał głos po bolesnej porażce
Po meczu na konferencji obecny był Marek Papszun. Trener Legii najpierw wypowiedział się o czerwonej kartce dla Augustyniaka, która jego zdaniem była niesłuszna. "Kluczowa była 20. minuta i czerwona kartka z VAR-u. W mojej opinii zupełnie nieuzasadnione było wezwanie sędziego. Nie było podstaw do interwencji VAR. Mam nadzieję, że kartka będzie anulowana" - powiedział, cytowany przez portal Legioniści.com.
"Kamyczek, a może nawet głaz, do naszego ogródka: między 30. a 45. minutą zachowywaliśmy się jak nie my. Zespół nie jest na takim poziomie, żeby w ten sposób tracić trzy bramki. Do przerwy było praktycznie po meczu. Pochwała dla drużyny, że nie skompromitowała się jeszcze bardziej i nie dała sobie strzelić bramki w drugiej połowie" - dodał.
Kenijczyk Sebastian Sawe przeszedł do historii, jako pierwszy oficjalnie łamiąc barierę dwóch godzin w maratonie. W Londynie uzyskał czas 1:59.30, a w rywalizacji kobiet rekord świata poprawiła Etiopka Tigst Assefa – 2:15.41.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty może nie zaopiniować aneksu do reportu z likwidacji WSI, który skierował do niego prezydent Karol Nawrocki. Jego zdaniem, odtajnienie tego dokumentu to “zły proces”, który "mija się z polską racją stanu".
Legia Warszawa kompletnie zawiodła i przegrała 0:4 z Lechem Poznań. Wszystkie bramki zostały zdobyte w pierwszej połowie. "Pochwała dla drużyny, że nie skompromitowała się jeszcze bardziej i nie dała sobie strzelić bramki w drugiej połowie" - powiedział trener Legii Marek Papszun.
W czwartek, 30 kwietnia, Sejm ma głosować nad wotum nieufności wobec Pauliny Hennig-Kloski, a także wobec Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Przed głosowaniem pojawiają się napięcia w koalicji rządzącej.
Xavi Simons doznał poważnej kontuzji w meczu Tottenhamu z Wolverhampton. Holender zerwał więzadła krzyżowe i nie tylko straci resztę sezonu, ale także nie zagra na nadchodzących mistrzostwach świata.
Xavi Simons doznał poważnej kontuzji w meczu Tottenhamu z Wolverhampton. Holender zerwał więzadła krzyżowe i nie tylko straci resztę sezonu, ale także nie zagra na nadchodzących mistrzostwach świata.
Po kreczu w Madrycie Iga Świątek uspokoiła kibiców. Tenisistka przekazała, że jej stan zdrowia się poprawia i przygotowuje się do startu w kolejnym turnieju.
Kenijczyk Sebastian Sawe przeszedł do historii, jako pierwszy oficjalnie łamiąc barierę dwóch godzin w maratonie. W Londynie uzyskał czas 1:59.30, a w rywalizacji kobiet rekord świata poprawiła Etiopka Tigst Assefa – 2:15.41.
Iga Świątek zakończyła swój udział w turnieju w Madrycie w dramatycznych okolicznościach. Polka musiała skreczować w trzecim secie meczu z Ann Li. Jak sama przyznała - powodem były problemy zdrowotne.
Manchester City pokonał na Wembley Southampton 2:1 i awansował do finału Pucharu Anglii. Decydujące gole padły w końcówce meczu, a „The Citizens” zagrają w swoim 15. finale tych najstarszych piłkarskich rozgrywek na świecie.
Iga Świątek odpadła z turnieju WTA 1000 w Madrycie po skreczu w trzecim secie meczu z Ann Li. Po słabym początku i lepszym drugim secie Polka poprosiła o przerwę medyczną, a chwilę później zrezygnowała z gry z powodu problemów zdrowotnych.
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz zapowiedział, że złoży pozew przeciwko ministrowi sportu i turystyki Jakubowi Rutnickiemu, który według niego nazwał go „założycielem firmy Zondacrypto”.
Carlos Alcaraz nie wystąpi we French Open 2026. Obrońca tytułu wycofał się z powodu kontuzji nadgarstka, która już wcześniej wykluczyła go z turniejów w Barcelonie, Madrycie i Rzymie. Hiszpan zapowiada powrót dopiero po pełnym wyleczeniu urazu.