Koszmar Legii w Poznaniu. Lech zdeklasował rywala

Legia Warszawa kompletnie zawiodła i przegrała 0:4 z Lechem Poznań. Wszystkie bramki zostały zdobyte w pierwszej połowie. "Pochwała dla drużyny, że nie skompromitowała się jeszcze bardziej i nie dała sobie strzelić bramki w drugiej połowie" - powiedział trener Legii Marek Papszun.

Źródło: Newsmax Polska, Legioniści.com

27.04.2026. 10:12

Koszmar Legii w Poznaniu. Lech zdeklasował rywala

W niedzielę odbyło się hitowe starcie pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa. Faworytem była ekipa z Poznania, która walczy w tym sezonie o mistrzostwo kraju.

I widać to było od pierwszych minut. Pierwszą bramkę błyskawicznie zdobył Ali Gholizadeh. Jak się później okazało, był to początek koszmaru Legii. W 21. minucie czerwoną kartkę za faul na rywalu otrzymał Rafał Augustyniak i drużyna musiała radzić sobie w dziesiątkę.

Lech wykorzystał grę w przewadze dziesięć minut później, gdy piłkę do siatki wpakował Mikael Ishak. Następnie bramkarza pokonali jeszcze Michał Gurgul i ponownie Ishak. W efekcie Lech prowadził do przerwy aż 4:0.

W drugiej połowie Lech nadal miał wyraźną przewagę, ale wynik się już nie zmienił. Ostatecznie Legia komletnie rozczarowała i przegrała aż 0:4. Oznacza to, że stołeczna ekipa nadal musi drżeć o utrzymanie. Aktualnie ma tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. Lech natomiast jest liderem i uzbierał trzy punkty więcej niż drugi Górnik Zabrze.

Papszun zabrał głos po bolesnej porażce

Po meczu na konferencji obecny był Marek Papszun. Trener Legii najpierw wypowiedział się o czerwonej kartce dla Augustyniaka, która jego zdaniem była niesłuszna. "Kluczowa była 20. minuta i czerwona kartka z VAR-u. W mojej opinii zupełnie nieuzasadnione było wezwanie sędziego. Nie było podstaw do interwencji VAR. Mam nadzieję, że kartka będzie anulowana" - powiedział, cytowany przez portal Legioniści.com.

"Kamyczek, a może nawet głaz, do naszego ogródka: między 30. a 45. minutą zachowywaliśmy się jak nie my. Zespół nie jest na takim poziomie, żeby w ten sposób tracić trzy bramki. Do przerwy było praktycznie po meczu. Pochwała dla drużyny, że nie skompromitowała się jeszcze bardziej i nie dała sobie strzelić bramki w drugiej połowie" - dodał.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: