Aston Martin wkrótce może przejść w ręce Chin. Nie pomoże nawet James Bond

Brytyjski producent samochodów Aston Martin może wkrótce trafić w chińskie ręce – informuje dziennik "The Telegraph". Firma zbankrutowała siedmiokrotnie, a dostawcy części do luksusowych pojazdów znanych m.in. z filmów o przygodach agenta 007, działają w ciągłej niepewności.

Źródło: The Telegraph

11.05.2026. 09:02

Aston Martin wkrótce może przejść w ręce Chin. Nie pomoże nawet James Bond

Aston Martin to brytyjski producent samochodów luksusowych, wyścigowych, sportowych oraz SUV-ów. Firma działa od 1913 roku, ale zmagała się z licznymi kryzysami.

Obietnice ekspansji

“The Telegraph” wskazuje, że debiut giełdowy w 2018 roku miał oznaczać zerwanie z burzliwą przeszłością. Potencjalnych nowych inwestorów przekonano o gotowości firmy na nowy, odważny okres ekspansji, pozwalający pozbyć się reputacji marki niszowej. Aston Martin miał konkurować z takimi markami jak Ferrari. Opracowano ambitne plany budowy zupełnie nowego zakładu w St. Athan w Walii. Propozycje opierały się na ofercie nowych modeli, które miały przyspieszyć wzrost i umożliwić producentowi podbicie nowych rynków. W ofercie znalazły się DBX, pierwszy SUV w historii firmy, oraz Rapide-E, debiutancki elektryczny model producenta – ku wielkiemu rozczarowaniu zagorzałych fanów motoryzacji Aston Martina.

W okresie poprzedzającym wejście na giełdę, firma odnotowała siedem kolejnych kwartałów rentowności. Szefostwo mówiło wówczas: „Nie produkujemy samochodów, my tworzymy marzenia”. Miało to być potwierdzeniem przekonania, że ​​Aston Martin bardziej przypomina producenta dóbr luksusowych typu Gucci czy Burberry, niż producenta samochodów. Niecałe dwa tygodnie temu firma dała kolejny dowód na to, że nie sprostała tym oczekiwaniom.

Wsparcie finansowe

W lutym Aston Martin dostał 50 mln funtów od konsorcjum wspieranego przez Lawrence'a Strolla, miliardera i prezesa firmy. Spółka notowana na giełdzie po raz ósmy ubiegała się o fundusze awaryjne. Łączna kwota pozyskana od akcjonariuszy wynosi około 2 mld funtów, a kolejne 2 mld funtów wsparcia finansowego pochodziło z banków i rynków obligacji. Mimo to firma nadal generuje duże straty.

Największym źródłem kapitału Astona Martina od dawna jest Stroll, który uratował firmę w 2020 roku i jest obecnie największym akcjonariuszem z 31 proc. udziałów. Chociaż w wywiadzie udzielonym w zeszłym roku potwierdził swoje zaangażowanie finansowe, istnieją wątpliwości, jak długo jeszcze da radę.

Akcje Aston Martin spadły do ​​rekordowo niskiego poziomu. Po wycenie giełdowej na poziomie 4,3 mld funtów, kapitalizacja rynkowa firmy wynosi obecnie zaledwie 430 mln funtów. Niektórzy wątpią również, czy Aston Martin kiedykolwiek osiągnie rentowność. Kilka tygodni temu zwolniono jedną piątą pracowników z 3000-osobowej załogi.

Chiny przejmą brytyjskiego producenta?

Ponieważ chiński koncern Geely jest jednym z największych udziałowców Aston Martina, w branży rosną obawy, że jeśli Lawrence Stroll się wycofa, firma może trafić w ręce kolejnego zagranicznego inwestora, co grozi przeniesieniem miejsc pracy za granicę.

“The Telegraph” ocenił, że rząd nie może sobie pozwolić na dalsze uszczuplanie brytyjskiej bazy przemysłowej. Pojawia się pytanie, czy Londyn powinien dopuścić do sytuacji, w której chińska firma zyskuje kontrolę nad kolejną ikoną brytyjskiej inżynierii, wraz z jej technologią i zapleczem badawczo‑rozwojowym.

Wśród klientów Astona Martina są m.in. król Wielkiej Brytanii czy filmowy James Bond, ale nawet to może nie uchronić firmy przed przejściem w ręce Chińczyków.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: