OZE w Polsce dostało zadyszki. Na ratunek konwencjonalne elektrownie

2026 r. nie jest na razie łaskawy dla branży OZE w Polsce. Właściciele farm wiatrowych i fotowoltaicznych mieli w pierwszym kwartale wyniki jeszcze gorsze niż przed rokiem. I to mimo potężnych inwestycji w nowe moce wytwórcze. Sytuację ratowały elektrownie konwencjonalne, głównie gazowe.

20.04.2026. 11:07

OZE w Polsce dostało zadyszki. Na ratunek konwencjonalne elektrownie

Branża OZE, wsparta polityką klimatyczną Komisji Europejskiej miała mieć przed sobą świetlaną przyszłość w Unii Europejskiej. Inwestycje w nowe zielone moce wytwórcze, mają nie tylko ograniczać emisje szkodliwych gazów i pyłów, ale też uniezależniać nas energetycznie. Nasz polski wiatr i słońce, które mamy „za darmo”, ma być panaceum na paliwa kopalne. A jednak coś poszło nie tak. Z dwóch powodów.

Fatalny początek roku dla OZE

W styczniu 2026 roku produkcja energii z OZE, wyłączając prosumentów wyniosła blisko 3,8 TWh, co oznacza, że była mniejsza o 14,9 procent, licząc rok do roku. Zawiodły przede wszystkim farmy wiatrowe, które miały wyjątkowo słaby początek roku (-22,6 procent rok do roku).

W lutym wyprodukowano 3,3 TWh zielonej energii, o 18,8 więcej więcej niż rok wcześniej. Tylko, że był to skutek wyjątkowego natężenia cyklonów, które przetaczały się przez Europę, przy pochmurnej pogodzie, a także niskiej bazy odniesienia sprzed roku. Dlatego lądowe farmy wiatrowe zaliczyły wzrost produkcji energii o 30,7 procent, w porównaniu do lutego 2025 roku. Ale elektrownie fotowoltaiczne za to spadek o 9,6 procent.

W marcu wiatry osłabły, a segment onshore wind odpowiada za 58 procent generacji przemysłowych instalacji OZE. Może dlatego Krzysztof Zawadzki, wiceprezes do spraw handlu Tauron Polska Energia, jednego z największych producentów energii z OZE w naszym kraju, przyznał, że produkcja zielonej energii była w pierwszym kwartale niższa niż rok wcześniej. Mimo, że Grupa Tauron znacząco powiększyła moc swoich instalacji wytwórczych, oddając do użytkowania nowe farmy wiatrowe.

Wielkie inwestycje versus niższe przychody

Na oficjalne wyniki pierwszego kwartału trzeba będzie poczekać jeszcze miesiąc. Ale choć, po lutym 2026 roku produkcja zielonej energii była niższa już tylko o 0,8 procent, to nie można tego analizować bez uwzględnienia inwestycji w nowe moce wytwórcze, których skutkiem powinien być (proporcjonalny) wzrost generacji.

W porównaniu z lutym 2025 roku moc zainstalowana farm wiatrowych wzrosła o 4,2 procent, a wyprodukowały one przez dwa miesiące 2026 roku o 4,8 procent mniej energii niż rok wcześniej. W przypadku elektrowni solarnych moc instalacji, z wyłączeniem prosumentów zwiększyła się o 28,1 procent, a oddały one do sieci o 2,5 procent mniej energii niż rok wcześniej.

Zrealizowane inwestycje, podłączone do sieci w ciągu roku od lutego 2025 roku, można oszacować w przypadku farm wiatrowych na około 4,4 miliarda złotych, a instalacji fotowoltaicznych na 6,8 miliarda złotych. W sumie daje to więc 11,2 miliarda złotych.

W tej sytuacji produkcję zielonej energii, której skutkiem będą niższe przychody należy uznać za rozczarowującą.

Gaz ratunkiem dla energetyki, czy większym uzależnieniem?

Mimo fatalnego początku roku w wykonaniu OZE produkcja energii w Polsce wzrosła o 3,4 procent licząc rok do roku. Odpowiadając na wyższe zapotrzebowanie m.in. ze względu na srogą zimę.

Kto za tym stoi? Oczywiście konwencjonalne elektrownie i elektrociepłownie, wykorzystujące paliwa kopalne. Nie tylko te "czarne", ale zwłaszcza "niebieskie”, niskoemisyjne gazowe jednostki. Ich produkcja w ciągu tych dwóch trudnych miesięcy wzrosła o 30,7 procent do 5,8 TWh, licząc rok do roku.

To prawda, to ciągle o 18,8 procent mniej niż OZE. Ale w tym roku mają być oddane do użytku kolejne jednostki, które mają stabilizować polski system elektroenergetyczny przy rosnącym udziale pogodozależnych zielonych źródeł.

A warto pamiętać, że krajowa produkcja gazu ziemnego pokrywa obecnie tylko 25 procent krajowego zapotrzebowania, uwzględniając zagraniczną produkcję Orlenu, głównie z Norweskiego Szelfu Kontynentalnego nieco ponad 50 procent. Wraz z oddaniem do użytkowania kolejnych elektrowni i elektrociepłowni gazowych, zapotrzebowanie na gaz będzie szybko rosło. A z nim nasze uzależnienie od importu. Przez całą branżą energetyczną nie lada orzech do zgryzienia.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)