Bieńkowski ocenił, że sytuacja na rynku ziemniaka jest drastycznie trudna. Wśród czynników, które ją spowodowały wymienił: ogromne zapasy magazynowe ziemniaka i jego przetworów, w tym skrobi ziemniaczanej ze zbioru 2025 roku; brak perspektyw zbytu zapasów; zatory płatnicze powodowane brakiem możliwości sprzedaży zapasów; niekontrolowany napływ ziemniaka z innych krajów UE powodujący efekt nadpodaży.
Dodał, że ponadto nabywcy, np. sieci handlowe, wykorzystują przewagi kontraktowe, renegocjują ceny kontraktów, a nawet je zrywają.
Polska stawiała na eksport, a problemem stał się import
Prezes PFZ zwrócił uwagę, że nadpodaż w Polsce wynika nie tyle z większych zbiorów w kraju, ale z importu ziemniaków m.in. z Niemiec, Holandii i Belgii, gdzie także był urodzaj. Wskazał na upadłość dużej przetwórni ziemniaków działającej na terenie Beneluxu, co oznaczało, że około 2 mln ton nie można było zagospodarować.
Z kolei ministerstwo rolnictwa zastrzega, że za import nie odpowiada Polska jako kraj, a importerzy, dystrybutorzy, pośrednicy. „Polska nie może wstrzymać importu, bo jesteśmy krajem, który stawia na eksport” - podkreśliło MRiRW.
Według Bieńkowskiego ziemniaki z Europy Zachodniej już od jesieni trafiały na polski rynek, ale także do krajów bałkańskich, do Rumunii czy Ukrainy, gdzie Polska tradycyjne sprzedaje to warzywo.
Szef PFZ przyznał, że w ub.r. plony ziemniaków były nieco wyższe, ale np. w 2019 r. zebrane zostało 11 mln ton ziemniaków i wszystko zostało sprzedane. Problem polega na tym, że to nie w Polsce powstała nadprodukcja, tylko że jest ona w całej Europie - podkreślił.
Problemem jest też import tzw. ziemniaków wczesnych, te sprowadzane z Grecji to są ziemniaki dojrzałe, choć tegoroczne. „Wykorzystywana jest norma jakościowa i jej nieaktualność, jest ona z 2003 r., różne luki doprowadzają do tego, że manipuluje się kontraktami lub cenami" - wyjaśnił Bieńkowski.
Ceny skupy dramatycznie niskie
W efekcie dużej podaży ziemniaków, ceny skupu - o ile rolnik znajdzie nabywcę - są tak niskie, że nie pokrywają nawet minimalnych kosztów produkcji. Prowadzi to do załamania płynności finansowej gospodarstw. - W przypadku braku wsparcia i niewdrożenia rozwiązań systemowych ze strony rządowej, spodziewać się można niewypłacalności i upadłości wielu z podmiotów - ocenił Bieńkowski.
Według danych MRiRW, w drugim tygodniu marca br. ceny wynosiły średnio 1,04 zł/kg i były o 71,5 proc. niższe niż rok wcześniej.
Prezes Polskiej Federacji Ziemniaka wskazał, że prowadzone są z ministerstwem rolnictwa rozmowy ws. wsparcia dla producentów. Przedstawiciele branży zaproponowali podczas spotkań z urzędnikami różne rozwiązania. Wskazali na skup nadwyżek ziemniaków przez zakłady skrobiowe, przerób na folię termoplastyczną, przerób ziemniaków na bioetanol oraz rekompensaty dla rolników, którzy nie sprzedali ziemniaków, w postaci dopłaty do hektara uprawy.
Jak wyjaśnił Bieńkowski, zakłady skrobiowe są zainteresowaniem przerobem ziemniaków, ale obecnie same mają duże zapasy mąki skrobiowej, której nie mogą upłynnić. - Jeżeli np. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych mogłaby choćby czasowo odkupić od nich towar, to przetwórcy mieliby środki i miejsce na przerób ziemniaków - zauważył.
Inną możliwością zagospodarowania mógłby być przerób ziemniaków na skrobię termoplastyczną (termoplastik). Jak wskazał, Grupa Azoty ma zbudowaną do tego linię pilotażową, będącą polską unikalną technologią.
Dodał, że gorzelnie mogą przerobić ziemniaki na bioetanol, ale potrzebują gwarancji zakupu wyprodukowanego spirytusu na paliwa, np. przez grupę Orlen.
Będą rekompensaty dla rolników?
Producenci proponują natomiast, by rząd wypłacił rekompensatę dla rolników, którzy nie mogą sprzedać ziemniaków, najlepiej by była to dopłata do hektara - poinformował Bieńkowski.
- Ziemniaki trzeba rozdysponować do końca maja, ponieważ wkrótce pojawią się polskie wczesne odmiany, których także dużo nasadzono. Wtedy będzie jeszcze większy problem - stwierdził szef PFZ.
Zdaniem Bieńkowskiego najprostszym rozwiązaniem byłby przerób zalegającego surowca na bioetanol lub mąkę ziemniaczaną. Jak ocenił, możliwości przetwórcze są, a gdyby rolnik otrzymał np. 150 zł za tonę ziemniaków, to pokryłoby to także koszty transportu ziemniaków.
Ministerstwo poinformowało m.in., że w rozmowach z sieciami handlowymi pojawiły się propozycje lepszej ekspozycji polskich ziemniaków, organizacji akcji promocyjnych oraz skracania łańcuchów dostaw poprzez bezpośrednią współpracę z producentami. Rozważane są m.in. kampanie promocyjne, takie jak „Tydzień Polskiego Ziemniaka”, które mogą zwiększyć popyt i poprawić sprzedaż.
Czy uda się uratować rolników przed bankructwem? Newsmax Polska będzie monitorował ten temat.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)