Według resortu obrony Rosji zestrzelono 556 bezzałogowców.
Mer Moskwy Siergiej Sobianin powiadomił, że „technologia rafinerii” nie została uszkodzona, lecz drony uderzyły w trzy budynki mieszkalne. Warto podkreślić, że rosyjska propaganda zazwyczaj nie podaje informacji o celnych uderzeniach Ukraińców w cele wojskowe lub przemysłowe, twierdząc, że drony lub rakiety uderzyły w cele cywilne. Sobanin dodał, że w ciągu ostatnich 24 godzin w obwodzie moskiewskim zestrzelono ponad 120 dronów.
Tymczasem rosyjskie ministerstwo obrony przekazało, że minionej nocy jego jednostki obrony przeciwlotniczej przechwyciły i zestrzeliły 556 ukraińskich bezzałogowców. Jak zaznaczono, był to jeden z najsilniejszych ukraińskich ataków od początku wojny na pełną skalę, trwającej już ponad cztery lata. Według komunikatu ministerstwa drony przechwycono nad 14 rosyjskimi podmiotami federalnymi, okupowanym Krymem oraz Morzami Czarnym i Azowskim.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w piątek, że jego kraj ma prawo uderzyć na obiekty naftowe i wojskowe w Rosji w odpowiedzi na tragiczny w skutkach atak, który dzień wcześniej spowodował co najmniej 24 ofiary śmiertelne w Kijowie.
Na ostrzał odpowiedziała Rosja, która wg Sił Powietrznych Ukrainy do ataku użyła m.in. 287 dronów. 279 zostało zestrzelonych lub unieszkodliwionych środkami walki elektronicznej.
Dwie osoby zginęły w obwodzie chersońskim na południu kraju. Obrażeń doznało tam 16 osób, w tym dziecko. W sąsiednim obwodzie zaporoskim rannych zostało siedem osób. Według władz wojskowych tego regionu Rosjanie zaatakowali w tej części Ukrainy 49 miejscowości.
W obwodzie dniepropietrowskim rannych jest osiem osób. W obwodzie charkowskim atakowanych było 14 miejscowości, w tym sam Charków – podały obwodowe władze wojskowe. Obrażeń doznało siedem osób. W obwodzie mikołajowskim rannych zostało dwoje mieszkańców, a w wyniku rosyjskich uderzeń doszło do uszkodzenia infrastruktury cywilnej.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)