Rocznica zamachu na Jana Pawła II. "Sowieci uznali, że jest zagrożeniem dla ich polityki"

“Sowieci uznali, że nowy papież jest zagrożeniem dla ich polityki, tym bardziej, że upominał się o ludzi wierzących na Wschodzie i o swobody religijne jeszcze przed zamachem” – mówi historyk Piotr Dmitrowicz dla Newsmax Polska. 13 maja przypada 45. rocznica zamachu na Jana Pawła II.

Źródło: Newsmax Polska

13.05.2026. 09:34

Rocznica zamachu na Jana Pawła II. "Sowieci uznali, że jest zagrożeniem dla ich polityki"

13 maja przypada rocznica pierwszych objawień Matki Bożej w Fatimie oraz zamachu na Jana Pawła II. Chociaż od strzału w kierunku papieża Polaka minęło już 45 lat, to wciąż nie potwierdzono przebiegu wydarzeń poprzedzających atak. Pewne poszlaki wskazują jednak na możliwą wersję. O tej sprawie w rozmowie z Newsmax Polska opowiada dyrektor Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, Piotr Dmitrowicz.

“Wiemy oczywiście, że na placu Świętego Piotra do papieża strzelał Ali Ağca, ale być może na placu był jeszcze jeden albo kilku zamachowców. Tego do końca nie wiemy. Natomiast przez całe lata po 1981 roku po zamachu na Jana Pawła II służby sowieckie, NRD-owskie czy bułgarskie próbowały zatrzeć wszelkie ślady; usiłowały dokonać swoistej wywiadowczej dezinformacji, wskazując na to, że Ali Ağca działał sam, że to jest fanatyk religijny, jakiś wariat” - mówi historyk.

Planowany zamach

Zwyczajowo podczas audiencji generalnych miał być obecny funkcjonariusz PRL, a 13 maja 1981 r. mogło być ich nawet więcej. Papież od początku pontyfikatu znajdował się pod stałą obserwacją służb bloku wschodniego, a zdobywane informacje trafiały m.in. do Moskwy. Pojawiły się także doniesienia, że polski wywiad wojskowy otrzymał ostrzeżenie o planowanym zamachu ze strony tureckiej organizacji „Szare Wilki”. Informacja ta miała zostać przekazana dalej, również włoskim służbom, które potwierdziły jej otrzymanie. Zachowane materiały mają jednak charakter fragmentaryczny i nie stanowią jednoznacznych dowodów, a część dokumentów prawdopodobnie została zniszczona.

Ağca prawdopodobnie nie zaplanował sam ataku; miał on być jedynie wykonawcą zlecenia.

“Dziś – po śledztwie prowadzonym od 2006 r. przez 8 lat przez Instytut Pamięci Narodowej – wiemy przede wszystkim, że za zamachem stały komunistyczne służby, najprawdopodobniej sowieckie” - zaznacza Dmitrowicz.

Dochodzenie IPN zostało umorzone, ale pozwoliło wykryć pierwsze prawdopodobne plany i niedostępne wcześniej dokumenty. Nie potwierdzono jednak wersji.

“Oczywiście takiego dokumentu nie mamy i pewnie mieć nie będziemy, bo po pierwsze kremlowskie archiwa są zamknięte, po drugie być może nawet takiego dokumentu nie ma. Wszystko odbywało się ustnie, ale nie ulega wątpliwości, że za zamachem stał Związek Radziecki, a wykonane to zostało przez bułgarskie służby rękami Ali Ağcy. Można by tak powiedzieć w skrócie” - wskazał dyrektor muzeum.

Zwrócił też uwagę na przyczyny, dla których zaplanowano zamach. “Po wyborze Karola Wojtyły na papieża na Kremlu dokonano analizy, kim jest nowy papież i uznano, że będzie on stanowił poważne zagrożenie dla Związku Radzieckiego, czy w ogóle dla państw komunistycznych jako człowiek, który doskonale znał komunizm i jako papież, który wprowadza nowe elementy do swojej polityki” - wyjaśnia historyk.

W styczniu 1979 roku doszło do spotkania papieża z Andriejem Gromyką, ministrem spraw zagranicznych Związku Sowieckiego. “Po tym spotkaniu Gromyko bardzo wyraźnie powiedział, że papież stanowi właśnie takie zagrożenie. Zresztą powtórzył to kilka miesięcy później w rozmowie z Edwardem Gierkiem” - zauważa Dmitrowicz.

Dokument przeciwko papieżowi i Kościołowi

Do znaczących wydarzeń należało spotkanie Ağcy i oficera KGB majora Władimirea Kuziczkina w Teharanie, który pozornie pełnił służbę sowieckiego dyplomaty. 13 listopada 1979 roku w Moskwie zgromadził się Komitet Centralny KPZR. Na czele obrad stanął Leonid Breżniew - sekretarz generalny partii i szef państwa. Powstał wówczas dokument „Wytyczne do działań przeciwko polityce Watykanu w stosunku do krajów socjalistycznych”.

Przedstawiono w nim m.in. statystyki tak zwanych przestępstw przeciwko prawu wyznaniowemu, które w Związku Sowieckim ograniczało wolność religijną. Już w 1979 r., po pierwszym roku pontyfikatu Jana Pawła II, liczba przypadków łamania prawa sowieckiego wzrosła aż pięciokrotnie, co interpretowano jako reakcję wiernych na jego wezwanie do otwartego wyznawania wiary. Zjawisko to było szczególnie widoczne na Litwie i Ukrainie, gdzie zaczęły powstawać inicjatywy broniące praw osób wierzących.

“Znamy dokument z listopada 1979 roku, podpisany przez sowieckie biuro polityczne, w którym padają takie bardzo złowrogie na końcu słowa, że w tej działalności przeciwko papieżowi być może należałoby wykroczyć poza ten element tylko dyskredytacji papieża. Tam jest generalnie sugestia, że należy po prostu coś z tym zrobić” - wskazuje nasz rozmówca.

Jan Paweł II a komunizm

Nowy biskup Rzymu, wybrany 16 października 1978 r., był uznawany w Moskwie za personę niebezpieczną dla państw komunistycznych.

Sowieci uznali, że nowy papież jest zagrożeniem dla ich polityki, tym bardziej, że upominał się o ludzi wierzących na wschodzie, upominał się o swobody religijne jeszcze przed zamachem” - wyjaśnia historyk w rozmowie z Newsmax Polska.

Jak zwrócił uwagę, “w grudniu 1980 roku - mniej więcej na rok przed wprowadzeniem stanu wojennego - Jan Paweł II napisał słynny list do Leonida Breżniewa, w którym odwoływał się do różnych zaszłości historycznych”. Podkreślał w nim też prawo Polski do suwerennego rozwiązywania społecznych problemów. Nie chciał, aby przygotowania sowieckie do wkroczenia do Polski w okresie działalności “Solidarności”, zrealizowały się w rzeczywistości.

Te wszystkie elementy sprawiły, że po prostu uznano, że papież jest dla sowietów niebezpieczny” - ocenia dyrektor muzeum.

Według niektórych przygotowania do działań przeciwko Janowi Pawłowi II były omawiane na najwyższym szczeblu władz Związku Sowieckiego, gdzie zatwierdzono plan operacji wymierzonych w Kościół katolicki. W działania zaangażowano kierownictwo KGB z Jurijem Andropowem na czele, a ich celem było zdyskredytowanie papieża oraz dyplomacji watykańskiej. Operacje miały być prowadzone pod kryptonimami „Pagoda” i „Infekcja”, a w ich ramach nie wykluczano także możliwości fizycznego zamachu. Andropow miał otrzymać nakaz wprowadzenia agentury do najbliższego otoczenia papieża.

Pojawiła się też inna wersja. Według części źródeł za przygotowaniami stała polska Służba Bezpieczeństwa. W działaniach tych współpracowano z bułgarskimi służbami - Drżawną Sigurnost (DS), znaną z brutalnych metod. Jednocześnie bułgarska bezpieka pozostawała całkowicie zależna od struktur Związku Sowieckiego, w tym KGB i GRU, co oznacza, że nie mogła podejmować tak poważnych operacji bez ich wiedzy czy decyzji. W ramach współpracy służb państw bloku wschodniego to właśnie Bułgarzy mieli specjalizować się w najtrudniejszych i najbardziej brutalnych działaniach operacyjnych.

Zamach 13 maja

Do strzałów doszło przed audiencją w Watykanie, gdy papież okrążał plac swoim papamobile. Ok. 17.19 padły strzały – Jan Paweł II został trafiony i osunął się na siedzenie. Sprawcę zamachu ujęto na miejscu dzięki szybkiej reakcji jednej z obecnych zakonnic.

Po strzałach na placu św. Piotra papież trafił do szpitala. Został on ciężko ranny w brzuch oraz w łokieć i palec. Najpierw został przewieziony papamobile pod watykańska przychodnię, gdzie obejrzał go jego lekarz Renato Buzzonetti. Po czym decyzją doktora Ojciec Świety został przetransportowany do Polikliniki Gemelli w Rzymie, gdzie przeprowadzono kilkugodzinną operację. Pozostał on w szpitalu przez kolejne kilka tygodni, aż do wyjścia 3 czerwca.

Papież Polak a Fatima

Jan Paweł II zawdzięczał swoje ocalenie Matce Bożej. W związku z tym 13 maja 1982 r. ofiarował on pocisk, który miał go zabić, sanktuarium w Fatimie. Kula została umieszczona w koronie figury Matki Bożej. 27 grudnia 1983 roku odbył wizytę w więzieniu Rebibbia w Rzymie, aby spotkać się z Ali Agcą. Ojciec Święty przebaczył zamachowcy.

Jak zaznacza dyrektor muzeum, “dla Jana Pawła II po zamachu” ważna była też kwestia religijna. “Mniej więcej rok później w rozmowie z André Frossardem powiedział, że ‘jedna ręka strzelała, ale inna kierowała tą kulą’. Miał na myśli właśnie tą Opatrzność Bożą czy opiekę Matki Boskiej, bo ten zamach odbył się w rocznicę objawień fatimskich” - przypomina Dmitrowicz.

Wskazuje też na wielką wiarę “Jana Pawła II w to, że ocaliła go Matka Boża; i że nie jest przypadkiem właśnie to, że po pierwsze jedna z tych kul jest w Fatimie, a przestrzelony, zakrwawiony pas jest w Częstochowie na Jasnej Górze ofiarowany niejako Matce Bożej Częstochowskiej”.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: