Światu grozi epidemia? Trwają poszukiwania pasażerów, którzy mogą roznosić patogen

Wiele państw świata poszukuje pasażerów, którzy opuścili statek objęty ogniskiem hantawirusa. Chodzi o ludzi, którzy zeszli na ląd zanim jednostka została odizolowana u wybrzeży Republiki Zielonego Przylądka. Takich potencjalnych roznosicieli wirusa jest kilkadziesiąt.

Źródło: WHO, Neesmax, ECDC

08.05.2026. 06:10

Światu grozi epidemia? Trwają poszukiwania pasażerów, którzy mogą roznosić patogen

Luksusowy holenderski wycieczkowiec MV Hondius, którego kapitanem jest Polak Jan Dobrogowski, wypłynął z Ushuai na Ziemi Ognistej 1 kwietnia ze 150 osobami na pokładzie.

Na skutek zakażenia hantawirusem zmarło trzech pasażerów statku. Holenderskie małżeństwo i osoba z niemieckim obywatelstwem.

Wiadomo, że zmarli małżonkowie podróżowali po Argentynie od listopada ubiegłego roku, odwiedzając w tym czasie również Chile i Urugwaj. Pierwsze objawy wystąpiły u 70-letniego Holendra. Miał gorączke, bóle głowy i brzucha oraz biegunkę. Wkrótce podobne objawy wystąpiły u jego 69-letniej żony. Kobieta opuściła statek podczas postoju na wyspie Św. Heleny 24 kwietnia i udała się do RPA, gdzie zmarła dwa dni później.

Obecenie kolejny pasażer jest w stanie krytycznym i trafił do szpitala w Republice Południowej Afryki. Według Światowej Organizacji Zdrowia osiem innych osób, w tym obywatel Szwajcarii, mogło zostać zakażonych wirusem, ale mają lżejsze objawy.

Foto:AP/Misper ApawuMV Hondius

Stan polskiego kapitana, według słów rzecznika MSZ Macieja Wewióra jest dobry. "Według posiadanej wiedzy nasz obywatel nie wymaga wsparcia medycznego" - przekazał rzecznik.

Wiadomo, że Jan Dobrogowski ukończył Uniwersytet Morski w Gdyni i specjalizuje się w prowadzeniu ekspedycji polarnych.

Poszukiwanych 40 pasażerów

Rząd Holandii poinformował zaś, że około 40 pasażerów zeszło na ląd na wyspie Święta Helena, gdzie statek zatrzymał się w drodze do Republiki Zielonego Przylądka. Stało się to jeszcze przed oficjalnym wykryciem ogniska choroby. Miejsce pobytu tych osób pozostaje nieznane.

Do szpitala w Amsterdamie zgłosiła się w czwartek stewardesa linii KLM. Miała ona kontakt ze zmarłą pasażerką wycieczkowca MV Hodius, która z powodu złego samopoczucia zeszła na ląd, a pod koniec kwietnia zmarła z powodu zakażenia patogenem. Rzecznik KLM odmówił komentarza w tej sprawie.

Wirus przenosi się przy bliskim kontakcie

U ofiar potwierdzono andyjską odmianę hantawirusa, która może przenosić się między ludźmi. Eksperci uspokajają, że zakażenia między ludźmi należą do rzadkości i wymagają długotrwałego, bezpośredniego kontaktu. Mimo to sytuacja postawiła służby sanitarne wielu krajów w stan podwyższonej gotowości.

Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) poinformowało, że uważnie monitoruje sytuację dotyczącą obywateli USA znajdujących się na pokładzie statku.

Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot przekazał zaś, że jeden z obywateli Francji miał kontakt z osobą zakażoną, ale obecnie nie wykazuje objawów choroby.

Ministerstwo zdrowia Argentyny zapowiedziało przeprowadzenie odłowienie i badanie gryzoni w mieście Ushuaia na południu kraju, skąd rozpoczął się rejs statku. Podejrzewa się, że mogą być one źródłem zakażeń.

"Na razie nie ma powodów do niepokoju, ale monitorujemy sytuację i nie bagatelizujemy zagrożenia" - oświadczyła w czwartek rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrnczirzova.

Statek kieruje się do Hiszpanii

Statek MV Hondius, na którego pokładzie znajduje się wciąż blisko 150 osób, obrał kurs na Hiszpanię. Pasażerowie pozostają w izolacji w swoich kajutach.

Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) jednostka ma zacumować w niedzielę na Teneryfie, w archipelagu Wysp Kanaryjskich.

ECDC poinformowało, że obecnie nikt na pokładzie nie wykazuje objawów hantawirusa. Organizacja współpracuje z hiszpańskimi władzami nad opracowaniem procedury bezpiecznego zejścia pasażerów na ląd.

Po przybyciu na Teneryfę wszyscy zagraniczni pasażerowie mają zostać przetransportowani do swoich krajów. Decyzja w sprawie ich kwarantanny będzie zależała od władz państw pochodzenia.

Czternastu obywateli Hiszpanii zostanie natomiast objętych kwarantanną w wojskowym szpitalu w Madrycie.

Okres inkubacji wirusa nawet 60 dni

Holenderski resort zdrowia przypomina, że okres od zakażenia do wystąpienia objawów choroby może trwać od kilku do nawet 60 dni, ale zazwyczaj wynosi od dwóch do czterech tygodni.

Z kolei WHO ogłosiło, że na wycieczkowcu wykryto gatunek hantawirusa Andes, występującego w Ameryce Południowej, który w rzadkich przypadkach może się przenosić z człowieka na człowieka. W komunikacie podkreślono, że na Ziemi Ognistej nie odnotowano przypadków hantawirusa od 1996 roku, gdy wprowadzono system obowiązkowego ich zgłaszania.

Hantawirusy są niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi; przenoszą się zazwyczaj przez kontakt z odchodami, moczem lub śliną gryzoni. Niebezpieczny jest zwłaszcza mysi mocz - pozostaje zakaźny nawet przez kilka miesięcy, podczas gdy w przypadku pozostałych wydzielin są to tygodnie.

Jak podało Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) wirus może powodować zespół płucny hantawirusowy. Jego objawy to gorączka i osłabienie, po których następuje nagła duszność i wstrząs.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)