Z Ameryki Łacińskiej na Ukrainę. Bilet w jedną stronę.

Rosja masowo werbuje najemników z Ameryki Łacińskiej do walk na Ukrainie. Ochotnicy z Kuby, Kolumbii i Peru trafiają na front po krótkim szkoleniu, a ich śmiertelność w pierwszych miesiącach służby jest wyjątkowo wysoka.

Źródło: PAP/El Pais

29.04.2026. 19:09

Z Ameryki Łacińskiej na Ukrainę. Bilet w jedną stronę.

Państwa Ameryki Południowej głównym rezerwuarem siły żywej dla rosyjskiej armii do walk na Ukrainie - podał w środę hiszpański dziennik „El Pais”. Ochotnicy pochodzą z Kuby, Kolumbii i Peru. Najemnicy przeżywają na froncie średnio 150 dni.

Moskwa intensyfikuje poszukiwania ochotników do walki na Ukrainie z regionów dotkniętych kryzysami gospodarczymi i społecznymi, wykorzystując obietnice wysokiego żołdu oraz rosyjskiego obywatelstwa - napisał hiszpański „El Pais”.

Nawet co piąty obcokrajowiec ginie w walce, a prawie połowa tych zgonów następuje w ciągu pierwszych czterech miesięcy od wysłania na pole bitwy” – przekazał dziennik, powołując się na raport Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka (FIDH). Na froncie w szeregach rosyjskiej armii zginęło dotychczas 3388 cudzoziemców.

Kuba i Kolumbia głównymi źródłami rekrutacji

Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) potwierdził w marcu nazwiska ponad 1 tys. Kubańczyków, walczących po stronie Rosji w wojnie z Ukrainą. Zaznaczył jednak, że faktyczna liczba ochotników z Kuby w rosyjskiej armii może wynosić nawet 20 tys. Część z nich zgadza się na wyjazd z powodów skrajnie trudnej sytuacji ekonomicznej.

Według „El Pais” drugim rezerwuarem siły żywej dla Rosjan jest sąsiednia Kolumbia, leżąca w północno-zachodniej części Ameryki Południowej. Kolumbia, która przez dekady zmagała się z wewnętrznymi konfliktami, stała się jednym z największych „eksporterów” najemników na świecie. Tamtejsze firmy, zazwyczaj zakładane przez wysokich rangą byłych wojskowych, pośredniczą w rekrutacji ochotników do wielu krajów, nie tylko do Rosji, ale też do Ukrainy, Meksyku i Sudanu.

Kolumbijski najemnik poinformował w rozmowie z „El Pais”, że obcokrajowcy trafiają na front po zaledwie 15 dniach szkolenia, a po odniesieniu ran są szybko kierowani ponownie do walki. „Widziałem ludzi z jedną nogą, wysyłanych na linię frontu” – powiedział mężczyzna, którego danych „El Pais” nie ujawnił.

Peruwiańczycy werbowani pod fałszywymi obietnicami

Oprócz Kuby i Kolumbii, najemnicy pochodzą także z innych państw Ameryki Łacińskiej. Ministerstwo spraw zagranicznych Peru wezwało we wtorek charge d’affaires Rosji w Limie do udzielenia informacji na temat obecności Peruwiańczyków w szeregach rosyjskiej armii. Jak poinformował peruwiański portal RPP, obywatele Peru byli werbowani pod pretekstem pracy jako agenci ochrony lub kucharze, z obietnicą wynagrodzenia w wysokości 20 tys. dolarów. Po przybyciu na miejsce odbierano im paszporty i telefony. I kierowano do walk na ukraińskim froncie.

Najemnicy z 48 krajów w rosyjskiej armii

Najemnicy, walczący w armii rosyjskiej, pochodzą z 48 krajów - oceniały pod koniec marca władze w Kijowie. Pierwsze miejsca pod tym względem zajmują państwa Azji Południowej i Wschodniej oraz Afryki. Wśród cudzoziemców walczących po stronie Rosji zidentyfikowano także co najmniej kilkudziesięciu obywateli państw UE, pochodzących m.in. z Łotwy, Bułgarii, Włoch i Francji; są także z Bośni i Hercegowiny.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: