Europie skończyła się fiskalna para na interwencje na rynku paliw?

Europa ogranicza interwencje na rynku paliw z powodu wyczerpanej przestrzeni fiskalnej, rosnącego zadłużenia i przedłużającego się kryzysu w Zatoce Perskiej, który grozi największym w historii wstrząsem energetycznym.

27.04.2026. 21:32

Europie skończyła się fiskalna para na interwencje na rynku paliw?

Konflikt w Zatoce Perskiej trwa już dwa miesiące. Potencjalnie może on spowodować największy w historii kryzys energetyczny. Nad rynkiem wisi widmo przejścia od wysokich cen do racjonowania – uważa szefowa EBC. Tymczasem reakcja rządów jest znacznie słabsza niż po wzroście cen nośników energii, w tym paliw w 2022 roku. Po ataku Rosji na Ukrainę, i zablokowaniu eksportu gazu przez Gazprom.

Bankierzy centralni zaczynają się martwić, ponieważ zamknięcie Zatoki Perskiej – skąd zazwyczaj transportowana jest jedna piąta światowego wydobycia ropy naftowej i gazu drogą morską – trwa już ósmy tydzień.
Z każdym dniem trwania konfliktu, im większa różnica między podażą a popytem na energię i tym dłuższa normalizacja” – powiedziała ubiegłym tygodniu Christine Lagarde, prezes Europejskiego Banku Centralnego, od 2019 roku. Przywołała widmo przejścia „od (wysokich) cen do racjonowania (paliwa)”. Międzynarodowa Agencja Energii nazywa to co się dzieje w Cieśninie Ormuz, „największym w historii” kryzysem energetycznym.

Dotychczasowa reakcja UE sugeruje co innego. Według obliczeń portalu Euractiv, Unia zobowiązała się przeznaczyć niecałe 10 miliardów euro na walkę ze wzrostem cen detalicznych paliw: oleju napędowego, benzyny i gazu ziemnego – głównie dzięki dużym kwotom zaproponowanym przez rządy w Berlinie i Madrycie.

W Polsce rząd wprowadził 31 marca program Ceny Paliwa Niżej (CPN), w ramach którego podstawowa stawka VAT została obniżona do 8% z poziomu 23%. Akcyzę zmniejszona do 29 gr za litr benzyny oraz 28 gr za litr oleju napędowego, czyli minimalnych stawek dopuszczonych przez Unię Europejską. Program na razie obowiązuje końca kwietnia, a jego koszt (ubytek w podatkach) ministerstwo finansów szacuje na 1,6 mld zł (czyli około 400 mln euro) miesięcznie.

Powrót Niemiec do cięcia akcyzy na paliwa będzie kosztował budżet 1,6 mld euro – niewiele poniżej 0,05% PKB. Nawet uwzględniając pełny wpływ krajowego programu premii wolnej od podatku w wysokości 1000 euro – który według szacunków Deutsche Bank może kosztować 6–12 mld euro utraconych podatków – europejska reakcja na kryzys wydaje się słabsza w porównaniu z rokiem 2022.

Według danych zebranych przez think tank Bruegel, same Niemcy przeznaczyły dodatkowe 15 miliardów euro między lutym a kwietniem 2022 r., Włochy wydały 13 miliardów euro, a Francja około 12 miliardów euro.

Nasuwa się oczywiste pytanie: co się zmieniło między 2022 rokiem a dziś? Czy europejskie „państwa opiekuńcze” mają już dość?

Niektórzy sugerują, że wszyscy, w tym politycy, po prostu liczą na to, że Cieśnina Ormuz zostanie wkrótce odblokowana i najgorszego da się uniknąć. Zatoka Perska jest zbyt ważna, by pozostać zamknięta na długo, głosi stary argument analityków . „Rynki zdają się zakładać, że zakłócenia będą krótkotrwałe” – przyznała prezes Lagarde.

Drugi argument opiera się na pamięci instytucjonalnej i politycznej kryzysu z 2022 roku: Europa właśnie przeprowadziła zakrojone na szeroką skalę testy, aby sprawdzić, które interwencje są skuteczne.

Weźmy na przykład osławiony niemiecki program „Tankrabatt” (dopłaty do paliwa dla kierowców) o wartości 3,4 miliarda euro, o którym wszyscy poza politykami i sprzedawcami benzyny wiedzieli, że to zły pomysł. Teraz przeciwnicy podobnych programów powinni mieć konkretne dowody, aby uzasadnić swoje stanowisko, ale mimo to przegrywają walkę.

Wersja na rok 2026, forsowana przez polityków SPD, która jest mniejszym partnerem centroprawicowej chadecji w rządzie kanclerza Friedricha Merza, wyniesie zaledwie 1,6 miliarda euro. Mimo, że kryzys paliwowy jest prawdopodobnie znacznie poważniejszy.

Tymczasem inne rządy w Europie już wprowadziły hojne, nieukierunkowane subsydia.
Jednak najważniejszym powodem słabej reakcji Europy na zbliżający się kryzys gospodarczy wywołany ostatnią wojną na Bliskim Wschodzie jest to, że skończyły się zapasy gazu ziemnego. Są na najniższym poziomie od dziewięciu lat.

W momencie wybuchu pandemii COVID-19 dług publiczny w UE wynosił 77,5% PKB, a w Niemczech i Francji, największych gospodarkach odpowiednio 58,7% i 98,2%. Po zakończeniu pandemii dług UE wzrósł o 9 punktów procentowych, podobnie jak w Niemczech, a we Francji o 14 punktów procentowych.

Prezes Lagarde stwierdziła, że ​​reakcja fiskalna UE w 2020 r. „wyniosła 1,7% PKB”, krytykując tym samym „oczekiwania” z czasów pandemii, że rządy będą chronić gospodarstwa domowe i firmy przed jakimkolwiek wstrząsem.
W 2026 roku Francja ma mniej przestrzeni fiskalnej niż kiedykolwiek, a zadłużenie w czwartym kwartale 2025 roku wyniosło 116% PKB. Niemcy nadal utrzymują się na poziomie 63,5% (i właśnie dały zielone światło na nadzwyczajne zaciągnięcie pożyczek w wysokości 500 miliardów euro), a zadłużenie UE przekracza poziom sprzed pandemii, wynoszący 81,7%.

Utrzymywanie ogromnych deficytów w Europie staje się coraz droższe, ponieważ stopy procentowe rosną, co działa jako dodatkowy czynnik odstraszający.
Oczywiście nie powstrzymało to Rzymu przed wywieraniem nacisków na rzecz zawieszenia unijnych reguł fiskalnych.

Musimy podejść do tego z większą otwartością, skutecznością i wydajnością, i dotyczy to również Paktu Stabilności i Wzrostu” – powiedziała w czwartek na Cyprze, podczas nieformalnego szczytu UE premier Włoch Giorgia Meloni. Koalicja jej ugrupowania Bracia Włosi z Forza Italia i Ligą, rządzi we Włoszech od końca października 2022 roku.

Zarówno premier Meloni, jak i szef centrolewicowego rządu Hiszpanii Pedro Sanchez naciskają na wyłączenie działań w odpowiedzi na kryzys z unijnego zbioru przepisów fiskalnych. „Musimy rozważyć model, w którym wydatki nie będą liczone” – powiedziała Giorgia Meloni.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: