Niedługo po rozpoczęciu gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton w Waszyngtonie słychać było głośne dźwięki, przypominające strzały. Prezydent, który przebywał na scenie, został ewakuowany. Ewakuowano też pierwszą damę Melanię Trump i wiceprezydenta J.D. Vance'a oraz innych członków gabinetu. Zdarzenie było transmitowane na żywo w telewizjach.
Oprócz członków gabinetu, np. sekretarza stanu Marco Rubio i szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha, na sali obecni byli znani dziennikarze i politycy. Goście wydarzenia ukrywali się pod stołami na sali balowej, a służby szybko zabezpieczyły teren.
Strzały w hotelu
Prezydent opublikował w swoim serwisie społecznościowym Truth Social wpis, w którym poinformował, że osoba, która oddała strzały podczas kolacji, została ujęta. Dodał, że Secret Service i organy ścigania wspaniale się spisały.
„Co za wieczór w D.C. Secret Service i organy ścigania wykonały wspaniałą pracę. Zadziałali szybko i odważnie. Strzelec został złapany i zaproponowałem: niech show trwa, ale to będzie całkowicie kierowane przez organy ścigania. Wkrótce podejmą decyzję. Bez względu na tę decyzję, ten wieczór będzie zdecydowanie inny niż planowaliśmy i po prostu będziemy musieli to zrobić jeszcze raz” – napisał Donald Trump.
W kolejnym wpisie przekazał, że pierwsza dama, wiceprezydent i wszyscy inni członkowie jego gabinetu są „w doskonałym stanie”.
„Organy ścigania poprosiły, byśmy opuścili obiekt, zgodnie z protokołem” – wskazał prezydent USA w serwisie Truth Social. Zapowiedział swój udział w konferencji prasowej w Białym Domu. Przekazał też, że gala Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu odbędzie się w późniejszym terminie.
Nie wiadomo, kto otworzył ogień, ani jaki był jego motyw. Przedstawiciel FBI powiadomił, że osoba ta była uzbrojona w strzelbę i próbowała przedrzeć się przez zabezpieczenia. Napastnik strzelił w stronę agenta Secret Service. Agent miał na sobie kamizelkę kuloodporną i został przetransportowany do szpitala. Funkcjonariuszowi prawdopodobnie nic nie grozi.
“Oddział reagowania kryzysowego National Capital Response Squad z waszyngtońskiego biura terenowego FBI interweniował w związku ze strzelaniną w hotelu Washington Hilton w Waszyngtonie. Sprawca został zatrzymany” – poinformowało FBI.
Konferencja Trumpa po ataku
Przemawiając krótko po ewakuacji z hotelu Trump opisał tę dramatyczną scenę jako niebezpieczną i jednoczącą. Pomimo panującego chaosu Trump stwierdził, że ta chwila ujawniła rzadko spotykane poczucie jedności.
„Widziałem salę, w której panowała całkowita jedność… republikanie, demokraci, niezależni… czuć było ogromną miłość” – powiedział.
„Mężczyzna uzbrojony w wiele rodzajów broni rzucił się na punkt kontrolny, gdzie został obezwładniony przez bardzo odważnych funkcjonariuszy Secret Service” – powiedział Trump w Białym Domu.
Jak podkreślił, agenci „zareagowali bardzo szybko”.
Amerykański przywódca powiedział też, że osobiście rozmawiał z zaatakowanym funkcjonariuszem, który po incydencie był „w świetnej formie”.
Trump określił podejrzanego jako „bandytę”, który „zaatakował naszą Konstytucję”. Jego zdaniem, ten incydent to część szerszego schematu przemocy politycznej w ostatnich latach.
Trump wykorzystał ten incydent, by ponownie wezwać do wzmocnienia środków bezpieczeństwa w Waszyngtonie. Wskazał na potrzebę zapewnienia większego bezpieczeństwa w sali balowej Białego Domu poprzez zastosowanie nowoczesnych zabezpieczeń, takich jak szkło kuloodporne i systemy przeciwdziałające dronom.
„Właśnie dlatego potrzebujemy poziomu bezpieczeństwa, jakiego prawdopodobnie nikt wcześniej nie widział” – powiedział.
Próby zamachów
Prezydent nawiązał również do wcześniejszych prób zamachów na jego życie, w tym strzelaniny podczas wiecu w Pensylwanii w 2024 roku oraz innego udaremnionego incydentu na Florydzie. Ocenił, że zagrożenie się utrzymuje.
„Nie pozwolimy nikomu przejąć kontroli nad naszym społeczeństwem” – dodał.
Napastnik w Waszyngtonie
Prezydent przekazał, że napastnik pochodzi z Kalifornii i sądzi, że działał w pojedynkę. Nazwał go „szaleńcem”.
Sprawcą jest 31-letni Cole Tomas Allen z kalifornijskiego miasta Torrance. Policja ustaliła, że miał tej nocy wynajęty pokój w hotelu.
W odpowiedzi na pytanie o to, czy sądzi, że był celem napastnika, Donald Trump odparł: „Chyba tak”. Dodał, że przed galą nie było ostrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa.
Trump oświadczył też, że sobotnie zdarzenie nie powstrzyma go przed wygraniem wojny z Iranem, choć nie sądzi, by te kwestie były ze sobą powiązane.
Galę zorganizowano w hotelu Hilton w Waszyngtonie, gdzie w 1981 r. przeprowadzono zamach na ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana.
Sytuację skomentowała szefowa Agencji Globalnych Mediów USA.
“Nie mogę uwierzyć, jak luźne były dziś wieczorem środki bezpieczeństwa podczas kolacji korespondentów Białego Domu. Przy wejściu nikt nie poprosił o widoczną kontrolę mojego biletu ani o okazanie dokumentu tożsamości ze zdjęciem. Wystarczyło tylko pokazać coś, co wyglądało jak bilet, i to im wystarczyło. Biorąc pod uwagę, że wchodzi się do sali pełnej mediów rozpowszechniających fałszywe wiadomości – z których 90 proc. nienawidzi prezydenta – można by pomyśleć, że zabezpieczenia będą lepsze” – skomentowała Kari Lake.
I dodała: “Tak właśnie było, gdy rozległy się odgłosy przypominające strzały”.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.