Komandosi "masowo" odchodzą z legendarnej jednostki. Atmosfera "wściekłości" i "poczucia zdrady"

Żołnierze elitarnej brytyjskiej jednostki SAS odchodzą "w znacznej liczbie" ze służby w obawie, że padną ofiarą "polowania na czarownice" prowadzonego przez prawników zajmujących się prawami człowieka – podają brytyjskie media, w tym "Telegraph" i GBNews.

Źródło: GBNews; Telegraph

22.04.2026. 19:17

Komandosi "masowo" odchodzą z legendarnej jednostki. Atmosfera "wściekłości" i "poczucia zdrady"

Według wielu źródeł, żołnierze z 22. pułku SAS – najbardziej elitarnej jednostki bojowej brytyjskiej armii – składają wnioski o wcześniejsze, dobrowolne odejście ze służby.

Dokładna liczba rezygnacji nie jest ujawniana ze względów bezpieczeństwa, jednak źródła wewnątrz SAS określają skalę jako "znaczącą" i stanowiącą "zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego". Dla jednostki, która odgrywa kluczową rolę w globalnych operacjach wojskowych Wielkiej Brytanii, jest to poważny cios.

Według informatorów głównym powodem rezygnacji jest "wściekłość" związana z dochodzeniami w sprawie domniemanych zbrodni wojennych w Afganistanie i Syrii. W środowisku wojskowym są one określane są jako "polowania na czarownice".

Dodatkowym źródłem niezadowolenia jest sposób traktowania starszych weteranów SAS z okresu konfliktu w Irlandii Północnej. Wielu z nich mierzy się z postępowaniami sądowymi opartymi – zdaniem krytyków – na wątpliwych oskarżeniach, które część sędziów określiła jako "niedorzeczne".

Wśród odchodzących są także starsi chorążowie – trzon jednostki i jedni z najbardziej doświadczonych operatorów. Część z nich złożyła wnioski o odejście "z powodów zasadniczych" jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.

"Morale jest teraz fatalne" – przyznał jeden z rozmówców GBNews. Inny mówi o "poważnym wrzeniu" w całym pułku.

W ubiegłym miesiącu ujawniono, że 242 żołnierzy sił specjalnych, w tym 120 wciąż służących, objętych jest dochodzeniami prowadzonymi przez prawników w ramach kosztujących około miliona funtów miesięcznie postępowań dotyczących praw człowieka. Śledztwa obejmują tajne operacje prowadzone w Afganistanie, Irlandii Północnej i Syrii, a żołnierzom grożą konsekwencje prawne za brak współpracy.

Były starszy sierżant SAS, George Simm w rozmowie z GBNews powiedział, że żołnierze obawiają się wizyt prawników i czują się zdradzeni. Jego zdaniem przepisy, w tym Europejska Konwencja Praw Człowieka, są stosowane w realiach działań bojowych w sposób, który stawia prawa przeciwników ponad bezpieczeństwem żołnierzy.

"Jeśli żołnierz użyje broni, niemal na pewno któregoś dnia ktoś zapuka do jego drzwi" – stwierdził. "To wygląda jak zdrada i zerwanie zaufania".

Podobnie wypowiedział się były dowódca jednostki, ppłk Richard Williams, który uznał, że SAS – podobnie jak całe brytyjskie wojsko – znajduje się pod presją działań prawnych i cięć budżetowych.

Projekt ustawy dotyczącej rozliczeń za konflikt w Irlandii Północnej, forsowany przez rząd Partii Pracy, dodatkowo spotęgował napięcia w środowisku wojskowym.

Jeszcze przed świętami dziewięciu byłych dowódców armii wystosowało list otwarty do premiera Keira Starmera, ostrzegając, że zaufanie żołnierzy do systemu prawnego zostało poważnie nadwyrężone.

"Dziś każdy brytyjski żołnierz musi brać pod uwagę nie tylko wroga przed sobą, ale i prawnika za plecami" – napisali.

Siedmiu byłych dowódców SAS ostrzegło z kolei, że elitarne siły mogą stać się kozłem ofiarnym decyzji politycznych, co – ich zdaniem – działa na korzyść przeciwników Wielkiej Brytanii.

Fala odejść wpisuje się w szerszy trend osłabienia brytyjskich sił zbrojnych. Liczebność armii spadła z ponad 100 tys. żołnierzy w 2010 roku do nieco ponad 70 tys. obecnie – najmniej od czasów sprzed wojen napoleońskich.

Rzecznik ministerstwa obrony zapewnił, że rząd dąży do tego, by ramy prawne regulujące działania sił zbrojnych odpowiadały realiom operacyjnym oraz zapewniały odpowiednią ochronę żołnierzom, którzy służyli z honorem.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: