W centralnej części Kolumbii, w pobliżu rzeki Magdalena, żyje około 200 hipopotamów. Szefowa kolumbijskiego Ministerstwa Środowiska przekazała, że jeśli nie zostaną podjęte środki kontroli, populacja może wzrosnąć nawet do 1000 osobników do 2035 roku. Hipopotam w Kolumbii jest uważany za gatunek inwazyjny.
"Musimy działać, aby zmniejszyć populację hipopotamów" – powiedziała Vélez, wyjaśniając, że jeśli władze nie podejmą działań, to “nie będą w stanie kontrolować populacji”.
Wskazała, że wzrost populacji zagraża gatunkom takim jak żółwie rzeczne i manaty oraz powoduje zanieczyszczenie wody. Według kolumbijskich władz zagrażają one też mieszkańcom i wypierają rodzime gatunki.
"Te działania są niezbędne dla ochrony naszych ekosystemów i rodzimych gatunków" – oceniła kolumbijska polityk, nie precyzując, kiedy dokładnie rozpoczną się polowania.
Maskotki Pablo Escobara
Pierwsze cztery hipopotamy, które pojawiły się w Kolumbii, były nielegalnie sprowadzone w latach 80. XX wieku przez nieżyjącego już handlarza narkotyków Pablo Escobara. Założył on prywatne zoo w Hacienda Nápoles, na terenie posiadłości w dolinie rzeki Magdalena, z prywatnym pasem startowym. Od tego czasu populacja tych zwierzat wzrasta właściwie bez żadnej kontroli.
Minister środowiska powiedziała, że poprzednie próby kontroli populacji tzw. „hipopotamów kokainowych” - w tym kastracja niektórych zwierząt lub przenoszenie ich do ogrodów zoologicznych - były kosztowne i nieskuteczne. Kolumbijski rząd zorganizował też możliwość przeniesienia zwierząt do zagranicznych rezerwatów. Koszt "deportacji" jest jednak również wysoki – szacuje się go na 3,5 miliona dolarów.
Badania opublikowane przez Kolumbijski Uniwersytet Narodowy oszacowały, że w 2022 roku po kraju swobodnie wałęsało się około 170 hipopotamów.
Pomimo wyzwań, hipopotamy stały się również atrakcją turystyczną, a mieszkańcy wiosek w okolicy dawnej posiadłości Escobara oferują wycieczki i sprzedają pamiątki z motywem hipopotamów. Zwierzęta te są również jedną z głównych atrakcji posiadłości Escobara Nápoles, przejętej przez rząd Kolumbii. Obecnie funkcjonuje ona jako park rozrywki z basenami, zjeżdżalniami wodnymi i zoo, w którym można spotkać wiele innych gatunków afrykańskich zwierząt.
Sprzeciw aktywistów
Kolumbijscy aktywiści od dawna sprzeciwiają się propozycjom wybicia hipopotamów, argumentując, że zasługują one na życie. Twierdzą, że rozwiązywanie problemu przemocą stanowi zły przykład dla kraju, który od dziesięcioleci zmaga się z konfliktem wewnętrznym.
Senator i obrończyni praw zwierząt, Andrea Padilla, która pomogła w opracowaniu ustawy zakazującej walk byków w Kolumbii, określiła plan wybicia hipopotamów jako "okrutną" decyzję i oskarżyła urzędników państwowych o chęć pójścia na łatwiznę.
"Nalegam: To łatwa i okrutna decyzja. Nigdy nie poprę zabijania zdrowych stworzeń; tym bardziej, jeśli, jak w tym przypadku, są ofiarą nieodpowiedzialności, zaniedbań, obojętności i korupcji państwa" – napisała Padilla na platformie “X”.
Jak dodała kolumbijska senator, “Zabójstwa, masakry nigdy nie będą akceptowanymi rozwiązaniami; tym bardziej, gdy są organizowane przez rząd. Boli, że w Kolumbii zabijanie stało się zwyczajem”.
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.