Gol w ostatniej sekundzie doliczonego czasu dał zwycięstwo Legii nad Widzewem. Adamski bohaterem

Niemal do ostatnich sekund piłkarski klasyk pomiędzy Legią Warszawa, a Widzewem Łódź był, mówiąc bardzo delikatnie, przeciętnym widowiskiem. Ale właśnie w ostatnich sekundach doliczonego czasu Legia wykonywała rzut wolny. Po zamieszaniu w polu karnym piłkę do bramki Widzewa wepchnął Rafał Adamski.

01.05.2026. 22:56

Gol w ostatniej sekundzie doliczonego czasu dał zwycięstwo Legii nad Widzewem. Adamski bohaterem

To bardzo cenne trzy punkty stołecznej drużyny w 31. kolejce Ekstraklasy. Legia znajdowała się jeszcze niedawno w strefie spadkowej.

Po zwycięstwie wskoczyła z 40 punktami na 9 miejsce w tabeli. Widzew jest 16. i mimo ogromnych wydatków transferowych jest zagrożony spadkiem z Ekstraklasy.

Do końca sezonu zostały jeszcze trzy kolejki.

"Gratuluję piłkarzom. Kibice po raz kolejni byli naszym 12. zawodnikiem. To zwycięstwo jest dla nich nagrodą. W ostatniej akcji meczu strzelamy gola. Tego nie dało się lepiej wyreżyserować. Nie było to jednak wielkie widowisko, bo grały dwie drużyny walczące o otrzymanie" - powiedział trener Legii Warszawa Marek Papszun na konferencji prasowej.

"Uważam, że bardziej chcieliśmy wygrać niż Widzew, byliśmy bardziej zdeterminowani. Drużyna potrafiła zarządzać meczem i do końca wytrzymała ciśnienie" - dodał.

Przebieg meczu

Pierwszą groźną akcję przeprowadziła Legia. Duńczyk Mileta Rajović otrzymał prostopadłe podanie i oddał strzał, który został obroniony przez Bartłomieja Drągowskiego. Odpowiedzią Widzewa było uderzenie z dystansu Duńczyka Emila Kornviga, po którym piłka przeleciała obok słupka.

Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie stworzyła dobrych okazji. Ciekawiej było na trybunie północnej, gdzie pojawiły się oprawy związane z 20-leciem stowarzyszenia kibiców Nieznani Sprawcy.

Jeszcze przed przerwą boisko opuścił kontuzjowany Paweł Wszołek. Zastąpił go Arkadiusz Reca, który potem też doznał urazu i został zmieniony przez Rubena Vinagre. Dla wracającego do zdrowia Portugalczyka był to pierwszy występ w oficjalnym meczu od grudnia.

Na początku drugiej połowy obok stadionu odbył się pokaz fajerwerków, który był dobrze widoczny z trybun. Sędzia przerwał mecz ze względu na hałas towarzyszący wybuchającym środkom pirotechnicznym.

Obrońca Legii Kamil Piątkowski w 60. min oddał niecelny strzał głową po rzucie rożnym. Później po dośrodkowaniu skrzydłowego Widzewa Mariusza Fornalczyka w boczną siatkę trafił Hiszpan Carlos Isaac.

Mateusz Żyro z Widzewa w 71. min uderzył zza pola karnego, ale rumuński bramkarz Otto Hindrich złapał piłkę. Był to jedyny celny strzał gości w tej potyczce. Później kameruński napastnik Legii Jean Pierre-Nsame oddał strzał z bliska, który został zablokowany plecami przez Mateusza Żyrę.

W doliczonym czasie zwycięstwo Legii mógł zapewnić Rafał Adamski, ale jego strzał głową z kilku metrów obronił Drągowski. Wydawało się, że mecz zakończy się remisem, lecz w ostatniej akcji - po sporym zamieszaniu - piłkę w bramce umieścił stojący niemal na linii bramkowej Adamski, który dostawił stopę po uderzeniu Bartosza Kapustki.

Piłkarski klasyk

W latach 90. Legia i Widzew rywalizowały o mistrzostwo Polski i zdarzało się, że ich bezpośrednie mecze decydowały o tytule. Jednak w tym sezonie oba kluby spisują się poniżej oczekiwań i walczą o utrzymanie.

W XXI wieku bilans starć z Legią jest dla Widzewa zatrważający. Łodzianie wygrali tylko jeden z 24 meczów. Zanotowali też pięć remisów i 18 porażek. Poprzedni mecz tych drużyn odbył się 2 listopada i zakończył wynikiem 1:1. Gole strzelili Sebastian Bergier i reprezentant Kosowa Ermal Krasniqi.

Piątkowe starcie miało szczególne znaczenie dla Serba Aleksandara Vukovicia, który jako piłkarz i trener zdobywał z Legią mistrzostwo Polski, a od 5 marca prowadzi Widzew. Natomiast dla trenera Legii Marka Papszuna było to 200. spotkanie w ekstraklasie.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)