Prof. Żaryn o „bohaterach UPA” dla Newsmax Polska: Konieczna twarda interwencja władz RP

„Zawsze będę uważał, że historia jest nośnikiem rozumienia polskiej racji stanu” – sytuację wokół nazwania jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imieniem „bohaterów UPA” w rozmowie z Newsmax Polska komentuje prof. Jan Żaryn, historyk z UKSW.

Źródło: Newsmax Polska

29.05.2026. 10:38

Prof. Żaryn o „bohaterach UPA” dla Newsmax Polska: Konieczna twarda interwencja władz RP

Naszego rozmówcę pytaliśmy, czy reakcja polskiej opinii publicznej nie jest przesadzona w stosunku do wagi problemu.

„To wrażliwość polska decyduje o reakcji, a nie wydarzenie większego lub mniejszego kalibru. Poza tym to prezydent Zełenski podjął taką decyzję. Ważniejszego stanowiska politycznego na Ukrainie nie ma. Wrażliwość polska jest jednoznacznie od wielu lat wzmacniana, jeśli chodzi o rozpoznanie wiedzy na temat ludobójstwa na Wołyniu i na Kresach Południowo-Wschodnich. Jeśli obecne władze Polski chcą reprezentować ten stan wrażliwości, to racją stanu jest bardzo twarda interwencja” – powiedział nam profesor Żaryn.

"Jako Polacy nie uznawaliśmy państwa ukraińskiego za odpowiedzialnego za Wołyń"

Nasz rozmówca ubolewał, że chociaż polski MSZ zareagował, to był "skruszony samym faktem interweniowania" i stwierdził, że "narody, w tym Ukraina, mają prawo do tworzenia własnej narracji dotyczącej bohaterów, ale muszą się liczyć z konsekwencjami wyboru tychże". Zdaniem profesora to niepotrzebny komunikat.

"Jako Polacy powinniśmy przede wszystkim informować świat, w tym przypadku Ukrainę, że nie wolno naruszać wrażliwości Polaków. Zwłaszcza przez państwo, które do tej pory nie potępiło tego ludobójstwa i nie zamierza go potępiać, równocześnie honorując UPA w taki sposób. To zmienia perspektywę. Stajemy się w tej chwili świadkami tego, że Ukraina chce wziąć odpowiedzialność za ludobójstwo na Kresach Południowo-Wschodnich. Jako Polacy do tej pory nie uznawaliśmy państwa ukraińskiego za odpowiedzialne, tylko konkretne organizacje ukraińskie" – słyszymy.

Historyk zwraca uwagę na fundamentalne różnice pomiędzy Armią Krajową a UPA: "AK i całe polskie państwo podziemne, niezależnie od tych warunków skrajnych, które wówczas panowały, starały się nawiązywać do moralności chrześcijańskiej jako tej, która staje się wzorcem zachowań wobec prawa okupacyjnego. Przypomnę, że kierownictwo walki cywilnej tworzyło dokumenty mówiące o obowiązującej przedstawicieli narodu polskiego etyce".

"Możemy z podniesionym czołem wykorzystywać naszą historię do realizacji bieżących celów politycznych"

Profesor przypomina, że najbardziej znanym przykładem tej wykładni etyki był dokument pt. „Protest” Zofii Kossak-Szczuckiej, który podkreślał, że nie można kolaborować w żadnej mierze z Niemcami, jeśli chodzi o współudział w zagładzie Żydów. „Takich przykładów jest więcej. Ani AK, ani NSZ, ani inne niepodległościowe formacje, także rząd polski na uchodźstwie, nie odwracały się plecami od tej nauki Kościoła, która była wówczas obowiązująca i która stanowiła mocne zabezpieczenie przed pokusą wejścia na grunt niemoralny czy wręcz bandycki”. Prof. Jan Żaryn dodaje, że pojawiały się przypadki skrajnych zachowań – kolaboracji, ale były one tępione przez państwo podziemne.

W rozmowie poruszyliśmy również kwestię roli polityki historycznej. Naukowiec nie zgadza się z założeniem doktryny Giedroycia, że historia w polityce powinna zamilknąć. „Zawsze będę uważał, że historia jest nośnikiem rozumienia polskiej racji stanu. W związku z tym to ona w dużej mierze dyktuje nasze realne możliwości osiągania sukcesów politycznych. Mamy to szczęście jako Polacy, że mieliśmy niezwykle wybitnych przodków, którzy zagwarantowali nam, że możemy z podniesionym czołem wykorzystywać naszą historię do realizacji bieżących celów politycznych” – kończy rozmowę prof. Żaryn.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)