"Do czasu wyboru nowego prezydenta Krakowa rolę komisarza będzie pełnił Stanisław Kracik" - oznajmił Tusk.
Najważniejszym zadaniem postawionym przed komisarzem jest organizacja wyborów, które muszą odbyć się w ciągu 90 dni od wygaszenia mandatu dotychczasowego prezydenta.
Wcześniej sekretarz miasta Antoni Fryczek zapewnił, że Urząd Miasta Krakowa i podległe mu jednostki działają normalnie. „Kryzys nastąpił i tym kryzysem wspólnymi siłami zarządzimy tak, żeby mieszkańcy go w ogóle nie odczuli” – oświadczył. „Bez względu na to miasto Kraków funkcjonuje, miejskie jednostki funkcjonują i mieszkańcy mogą czuć się bezpieczni i zaopiekowani. Nic nie dzieje się takiego, co mogłoby wzbudzać czyjąkolwiek obawę tudzież strach” – zapewnił.
Stanisław Kracik to doświadczony samorządowiec. Ma 75 lat i przez 19 lat sprawował funkcję burmistrza miasta i gminy Niepołomice. W latach 2009–2011 był wojewodą małopolskim. W 2010 r. ubiegał się o fotel prezydenta Krakowa, ale w drugiej turze przegrał z Jacek Majchrowski. Od 20 maja 2024 r. był jednym z czterech zastępców prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Od 2011 r. jest członkiem Platforma Obywatelska.
Dostosować SCT do realiów
Zdaniem inicjatorów referendum już komisarz, nie czekając na wybory, powinien złagodzić zasady strefy czystego transportu. Badania exit poll wskazywały, że to właśnie strefa czystego transportu miała być wskazywana przez uczestników referendum jako główny powód odwołania dotychczasowego prezydenta. „Żeby to po prostu było dostosowane, tak jak w innych miastach, gdzie konieczne jest wprowadzenie strefy, do realiów, żeby przepisy nie były drakońskie oraz żeby to było zrozumiałe dla mieszkańców” – powiedział podczas poniedziałkowej konferencji prasowej współinicjator referendum, przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman, który stał się twarzą kampanii referendalnej.
W niedzielnym referendum uczestniczyło ponad 176 tys. krakowian. Do uznania referendum za wiążące w przypadku prezydenta potrzebna była frekwencja niemal 160 tys. osób, a w przypadku rady miasta – niemal 180 tys. głosów.
W przypadku prezydenta referendum było skuteczne. Blisko 172 tys. osób (prawie 98 proc.) było za odwołaniem Miszalskiego, a przeciwko – blisko 4 tys. osób (ponad 2 proc.). W przypadku rady miasta frekwencja była niewystarczająca. Za odwołaniem rady głosowało ponad 168 tys. osób (ponad 96 proc.), przeciwko – niemal 7 tys. osób (prawie 4 proc.).
Pobierz aplikację Newsmax Polska:
Aplikację Newsmax Polska można pobrać z Google Play i App Store.
Komentarze (0)