Słynny socjolog o przegranej Orbana. "Nie potrafił dotrzeć do młodych"

"Fidesz sprawiał wrażenie zagubionego w próbach dotarcia do młodych" - mówi w rozmowie z Newsmax Polska brytyjski profesor Frank Furedi, jeden z czołowych europejskich intelektualistów.

Źródło: Newsmax Polska

20.04.2026. 09:50

Słynny socjolog o przegranej Orbana. "Nie potrafił dotrzeć do młodych"

"Bez wątpienia część komentatorów sprzyjających Fideszowi obwini zewnętrzne siły i obcą ingerencję za porażkę Orbána. To zrozumiała, ale błędna reakcja. Choć kuszące jest przypisywanie odpowiedzialności politykom UE i wspieranym przez nią organizacjom pozarządowym, ich wpływ na postawy węgierskich wyborców był co najwyżej marginalny. Wyborcy kierowali się przede wszystkim sprawami krajowymi i oceną skuteczności rządu Fideszu" - podkreśla brytyjski socjolog i dyrektor think-tanku MCC Brussels.

"Inni komentatorzy przedstawiają jedynie częściowe wyjaśnienie tej porażki. Twierdzą oni, że była ona nieuniknionym zmęczeniem społeczeństwa rządem, który sprawował władzę od 16 lat" - dodaje.

Zastrzega jednak, że choć wielu Węgrów mogło uznać, że potrzebna jest zmiana, to jednak sama potrzeba "nowych twarzy" nie tłumaczy wyniku wyborów.

"Gdyby ludzie byli zadowoleni z istniejącego stanu rzeczy, nie domagaliby się zmiany. Co więcej, wielu głosujących – przy frekwencji sięgającej niemal 80 proc. – brało udział w wyborach po raz pierwszy, więc ich decyzji nie da się sprowadzić wyłącznie do zmęczenia Fideszem" - analizuje Frank Furedi.

Gospodarka, zarzuty o korupcję i młodzi wyborcy

"Inni analitycy wskazują na spowolnienie gospodarcze i kryzys kosztów życia. Z pewnością osłabiło to poparcie dla rządu, ale wyborcy nie kierowali się wyłącznie sytuacją ekonomiczną. Frustracji związanej ze spadkiem poziomu życia towarzyszyło przekonanie, że osoby związane z Fideszem bogacą się kosztem reszty społeczeństwa" - przypomina, wskazując jednocześnie, że same oskarżenia o korupcję również nie wystarczą do wyjaśnienia porażki, bo nie są one nowe i pojawiały się już w kampanii wyborczej w 2022 roku, którą Fidesz mimo to zdecydowanie wygrał.

"Aby zrozumieć przegraną Orbána, trzeba spojrzeć głębiej – na trzy powiązane czynniki. Po pierwsze, Fidesz od dawna nie potrafił dotrzeć do młodszych wyborców. Już w 2022 roku większość osób poniżej 30. roku życia była przeciwna rządowi. Wówczas jednak wielu młodych nie poszło do urn. Z czasem ta grupa uległa silnej polityzacji i zaczęła odgrywać coraz większą rolę w inicjatywach antyrządowych" - podkreśla szef MCC Brussels.

"Fidesz sprawiał wrażenie zagubionego w próbach dotarcia do młodych. Do 2024 roku wyglądało to tak, jakby partia pogodziła się z utratą ich poparcia i zaczęła postrzegać siebie jako ugrupowanie starszych pokoleń" - dodaje.

Po drugie, Fidesz - zdaniem socjologa - nie rozumiał źródeł niechęci młodych wyborców. Działacze partii często tłumaczyli ją naturalnym buntem młodości, zakładając, że z wiekiem młodzi wyborcy staną się bardziej konserwatywni.

"Takie podejście pozwalało ignorować rzeczywiste przyczyny pokoleniowego dystansu wobec rządu. Kluczową rolę odegrał w nim wpływ zachodniej polityki tożsamości oraz tzw. kultury psychoterapii, kładącej nacisk na poczucie krzywdy i wrażliwość. Te zjawiska oddalały młodych od tradycyjnych wartości reprezentowanych przez Fidesz. W efekcie wielu młodych Węgrów myśli bardziej jak ich zachodni rówieśnicy niż starsze pokolenia we własnym kraju" - konstatuje Furedi.

Niedocenienie Pétera Magyara i mobilizacja Tiszy

"Po trzecie, wielu polityków Fideszu zaczęło sprawiać wrażenie zadowolonych z siebie i oderwanych od rzeczywistości. Szczególnie widoczne było to w lekceważeniu zagrożenia ze strony Pétera Magyara. Początkowo przedstawiano go jako niepoważnego kandydata. Tymczasem w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku Tisza zdobyła drugie miejsce z wynikiem blisko 30 proc. Mimo to zwolennicy Orbána długo nie doceniali tego sygnału" - podkreśla.

Sukces Tiszy, jego zdaniem, wynikał m.in. z umiejętnego wykorzystywania wieców, marszów i wydarzeń publicznych, które mobilizowały niezadowolonych obywateli. Dzięki transmisjom online zyskiwały one duży zasięg i dynamikę.

"W pewnym momencie 2024 roku Tisza przejęła inicjatywę. Mimo technokratycznego profilu, Magyar skutecznie wykreował wizerunek antyelitarny, wręcz populistyczny. Fidesz pozostawał w defensywie. Jego spóźnione próby budowania zaplecza w mediach społecznościowych nie dorównywały spontaniczności przeciwników i trafiały głównie do własnego elektoratu. Ostatecznie Tisza wygrała walkę o serca i umysły wyborców, skuteczniej wykorzystując falę społecznego niezadowolenia" - tłumaczy ekspert.

Przewiduje jednak, że rządzenie może osłabić Tiszę i obnażyć "performatywny charakter jej populizmu".

Wartości Fideszu nie zostały podważone

"Elity centrowe w Europie mogą postrzegać przegraną Orbána jako klęskę populizmu. Jednak wartości reprezentowane przez Fidesz – suwerenność narodowa, silne granice czy znaczenie tradycji – nie zostały bezpośrednio podważone ani pokonane przez Tiszę. Dlatego można przypuszczać, że fala populizmu nadal będzie przekształcać krajobraz polityczny Zachodu. Dla Węgier kluczowe jest, aby Fidesz zachował spokój i dokonał uczciwej analizy błędów. To warunek konieczny odbudowy przed kolejnymi wyborami" - podsumowuje profesor Furedi.

*Frank Furedi jest brytyjskim socjologiem pochodzenia węgierskiego. Wyemigrował na Zachód wraz z rodzicami po Powstaniu 1956 roku. Jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu Kent i dyrektorem brukselskiego think tanku MCC. W Polsce ukazała się jego wydana przez PiW książka pt. "Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści?", w której twierdzi, że intelektualistów zastępują dziś "łatwostrawni guru", a stan współczesnej myśli uległ spłyceniu.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: