Turniej Czterech Skoczni tylko na trzech obiektach? Awantura o kasę w GaPa

Legendarny konkurs noworoczny w Garmisch-Partenkirchen może zniknąć z mapy cyklu. Powodem jest poważny spór finansowy między Niemieckim Związkiem Narciarskim (DSV) a lokalnymi organizatorami. Wstępny kalendarz na nadchodzący sezon nie uwzględnia Ga-Pa.

Autor:

Marzena Szulc

Źródło: Bild, Welt.de

08.05.2026. 20:06

Turniej Czterech Skoczni tylko na trzech obiektach? Awantura o kasę w GaPa

Za kulisami prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni mocno wrze, mimo że do zawodów pozostało ponad pół roku. Legendarny konkurs noworoczny w Garmisch-Partenkirchen może zniknąć z mapy cyklu. Powodem jest ostry spór finansowy między Niemieckim Związkiem Narciarskim (DSV) a lokalnymi organizatorami. Wstępny kalendarz na nadchodzący sezon nie uwzględnia Ga-Pa, a w kuluarach mówi się nawet o zastąpieniu skoczni innym obiektem.

Impas w negocjacjach: GaPa żąda 30 proc. podwyżki

Od 1953 roku harmonogram zawodów jest niezmienny, a skoczkowie korzystają z obiektów w czterech miejscowościach: Oberstdorf, Garmisch-Partenkirchen, Innsbruck i Bischofshofen. Jednak, jak dowiedział się „Bild”, negocjacje między DSV a włodarzami obiektu w Garmisch utknęły w martwym punkcie. Organizatorzy z Ga-Pa otrzymują od Związku wysoką, sześciocyfrową kwotę, która – według ich relacji – nie była zmieniana od 20 lat. W związku z rosnącymi kosztami żądają teraz podwyżki o ok. 30 procent. Brak porozumienia poskutkował tym, że Garmisch-Partenkirchen nie widnieje w projekcie kalendarza zawodów na przyszły sezon.

TCS bez Garmisch-Partenkirchen, ale za to z Klingenthal?

Jeśli impas potrwa dłużej, legendarne zawody noworoczne mogą zostać przeniesione. Rozważany jest scenariusz „podwójnego” Oberstdorfu (inauguracja i konkurs noworoczny na tej samej skoczni) lub włączenie do gry Klingenthal.

Sytuacja jest jednak skomplikowana prawnie – nazwa „Turniej Czterech Skoczni” jest zastrzeżonym znakiem towarowym. Jeśli jedna ze stacji wypadnie z obiegu, zawody teoretycznie nie mogłyby być rozgrywane pod dotychczasowym szyldem, co uderzyłoby w prestiż – oraz niemałe wpływy z marketingu.

Mimo napiętej atmosfery obie strony oficjalnie tonują nastroje. Michael Maurer, prezes Skiclub Partenkirchen, ucina spekulacje: „Proszę o wyrozumiałość, nie mogę wypowiadać się na temat trwających negocjacji”. Z kolei dyrektor zarządzający DSV, Stefan Schwarzbach, wydaje się zachowywać optymizm: „Pozostało jeszcze kilka kwestii prawnych i merytorycznych do wyjaśnienia. Zakładamy, że znajdziemy wspólne rozwiązanie”.

Czasu pozostaje coraz mniej, inauguracja turnieju zaplanowana jest tradycyjnie na końcówkę grudnia.

Pobierz aplikację Newsmax Polska:

Komentarze (0)