Sejm odrzucił wnioski PiS o wotum nieufności wobec Sobierańskiej‑Grendy i Hennig‑Kloski

Paulina Henning-Kloska i Jolanta Sobierańska‑Grenda nie stracą ministerialnych stanowisk. Sejm odrzucił oba wnioski o wotum nieufności.

Źródło: Newsmax Polska, PAP

30.04.2026. 13:26

Sejm odrzucił wnioski PiS o wotum nieufności wobec Sobierańskiej‑Grendy i Hennig‑Kloski

Henning-Kloska utrzymuje stanowisko w ministerstwie klimatu i środowiska

Za odwołaniem szefowej ministerstwa klimatu głosowało 213 posłów, 238 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Posłowie PiS i Konfederacji, zarzucali szefowej resortu klimatu m.in braki kompetencyjne i działanie na szkodę bezpieczeństwa energetycznego Polski. Podkreślali m.in., że wprowadzony niedawno system kaucyjny robi z Polaków śmieciarzy.

Janusza Kowalski z PiS zwrócił uwagę, że system kaucyjny przygotowany przez resort klimatu został wprowadzony wbrew opinii większości Polaków, a korzystają na nim zagraniczne koncerny. Argumentował, że polityka ministerstwa kierowanego przez Hennig-Kloskę doprowadziła do zapaści w gospodarce leśnej; ograniczono wyręb, co doprowadziło do strat Lasów Państwowych, a także braku surowca dla polskiego przemysłu drzewnego, a zimą do problemów z zaopatrzeniem w pellet.

Broniąc swojej obecności w ministerstwie klimatu, Hennig-Kloska stwierdziła, że wniosek o jej odwołanie jest „aktem oskarżenia przeciw 8 latom rządów PiS”, a kierowany przez nią resort naprawia błędy popełnione przez poprzedników. “Stawia się zarzut, że zagrażamy bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Taki zarzut w ustach ludzi, którzy pozostawili na koniec 2023 roku polski system elektroenergetyczny w stanie przedzawałowym, robi wrażenie. Niedobory mocy, widma blackoutów, to był wasz bilans zamknięcia na koniec 2023 roku” - mówiła.

Również Tusk podkreślał, że Hennig-Kloska poświęca gros swojej pracy na „sprzątanie politycznych i tych faktycznych śmieci” po 8 latach rządów PiS.

Wynik nie był do końca przesądzony

Wynik głosowania w sprawie odwołania Henning-Kloski nie do końca był przesądzony i wywoływał niemałe emocje w koalicji rządowej. Nie do końca chcieli ją poprzeć jej byli klubowi koledzy z Polski 2050. Uzależniali to od spotkania, na które pani minister długo nie chciała się zgodzić. Dopiero tuż przed sejmową debatą klub Polski 2005 potwierdził, że będzie przeciwko wotum nieufności.

Tusk mówił w czasie sejmowej debaty, że opozycja “zwietrzyła szansę, aby wbić klin między partie tworzące koalicję”, ale to właśnie dzięki politykom PiS i Konfederacji „Polska zobaczy, że koalicja 15 października nie da się podzielić”.

Na swoim stanowisku pozostaje także Sobierańska-Grenda

Swoje stanowisko zachowała także minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Za jej odwołaniem zagłosowało 212 posłów, w tym wszyscy obecni na sali posłowie PiS i Konfederacji. Przeciw wotum nieufności było 238 posłów koalicji - 155 z KO, 32 z PSL-TD, 20 z Lewicy, 13 z Polski2050, 15 Centrum i 3 posłów niezrzeszonych.

Uzasadniając Katarzyna Sójka z PiS mówiła, że polityka minister zdrowia to zimna, wyrachowana, biurokratyczna znieczulica. Jak mówiła, według biznesplanu ministerstwa „NFZ będzie płacił szpitalowi gigantyczne pieniądze, ponad 3 mld 170 tys. zł rocznie za organizację pustego pokoju porodowego, podczas gdy normalnie funkcjonujący oddział położniczy za odebranie 360 porodów dostaje około 4,3 mln”.

Zwróciła także uwagę, że resort „proponuje szpitalom bonusy na likwidację oddziałów”. “Chcecie płacić przez dwa lata 50 proc. ryczałtu szpitalom za to, że się zamykają, i że nie ma tego oddziału, i że przestają leczyć ludzi. Pierwszy raz w historii Polski rząd będzie dopłacał szpitalom za to, że będą się likwidować “- stwierdziła Sójka.

Sobierańska-Grenda stwierdziła, że w uzasadnieniu wniosku o wotum nieufności było dużo emocji i polityki, ale mało "uczciwej analizy". “Dzisiejsze wotum (...) nie jest aktem troski o pacjentów. To troska polityczna (...) i partyjna kalkulacja” - podkreśliła.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: