Von der Leyen: UE musi mieć więcej własnych podatków. "To uderzy w biedniejsze państwa"

Unia Europejska potrzebuje większych dochodów z własnych podatków, aby móc spłacać dług, a jednocześnie nadal finansować rolników i rozwój regionalny - powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen. Rozumowanie to budzi jednak szereg wątpliwości.

Źródło: Newsmax Polska; Politico

02.05.2026. 08:06

Von der Leyen: UE musi mieć więcej własnych podatków. "To uderzy w biedniejsze państwa"

UE musi uzgodnić swój długoterminowy budżet na lata 2028–2034 do końca 2027 r.. Unijni przywódcy mają jednak nadzieję, że uda się osiągnąć porozumienie już do końca 2026 r. Negocjacje będą napięte. Niemcy chcą ograniczyć wkłady z budżetów krajowych, a Parlament Europejski proponuje zwiększenie budżetu powyżej poziomu 2 bilionów euro.

Dodatkowym utrudnieniem w negocjacjach jest fakt, że UE ma rozpocząć spłatę 390 mld euro pożyczonych w ramach wspólnego zadłużenia na program odbudowy po Covid-19.

"Nowe zasoby własne są niezbędne" — przekonywała zatem von der Leyen podczas sesji PE w Strasburgu w tym tygodniu. "Bez nich wybór jest prosty: wyższe składki krajowe albo mniejsza zdolność do wydatków. Innymi słowy — mniej Europy tam, gdzie Europa musi zrobić więcej".

W lipcu ub.r. Komisja zaproponowała pakiet rozwiązań, które zwiększyłyby poziom dochodów własnych. Obejmował on opłaty od importowanych towarów o wysokiej emisji CO2 oraz podatki od emisji dwutlenku węgla w UE, a także od nierecyklingowanych odpadów elektronicznych, konsumpcji tytoniu i zysków przedsiębiorstw. Według KE przyniosłoby to łącznie 66 mld euro rocznie.

W swoim stanowisku budżetowym Parlament Europejski postuluje także podatki od hazardu online, gigantów technologicznych oraz firm kryptowalutowych.

Obecne dochody własne obejmują m.in. cła oraz opłatę od nierecyklingowanych odpadów opakowań z tworzyw sztucznych.

Kuźmiuk: to ukryte ostrze

W rozmowie z Newsmax Polska, poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk ocenia, że propozycja Ursuli von der Leyen zawiera ukryte ostrze wymierzone w gospodarczo słabsze kraje UE. Ma ona na celu spełnienie żądań Niemiec, przy jednoczesnym zachowaniu ambicji budżetowych. Ciężar ich udźwignięcia zostanie jednak przerzucony na kraje słabiej rozwinięte. Stąd nacisk na podatki "ekologiczne". Jak to działa?

"Postawienie na obciążenia o charakterze ekologicznym w oczywisty sposób stawia w trudniejszej sytuacji państwa Europy Środkowo-Wschodniej, niż kraje Europy Zachodniej. Składka zależna od PKB, mimo istnienia rabatów, odzwierciedla rzeczywistość. Zamożne kraje płacą więcej, niż kraje mniej zamożne. I jest to sprawiedliwe i słuszne" - podkreśla polityk, który w sumie przez 15 lat był europosłem i zasiadał m.in. w Komisji Budżetowej PE.

"Jeśli chodzi o obciążenia o charakterze ekologicznym jest dokładnie odwrotnie - słabszy kraj, bardziej zapóźniony, który ma najwięcej do odrobienia- jest obciążany w większym stopniu" - dodaje i wyjaśnia, że właśnie dlatego kraje Europy Zachodniej forsują dochody własne UE o charakterze ekologicznym, bo zmniejszają w ten sposób swoje obciążenia zależne od DNB.

Skąd presja na unijne podatki?

Jacek Saryusz-Wolski, główny negocjator przystąpienia Polski do Unii, wieloletni europoseł, a obecnie doradca prezydenta RP ds. europejskich od dawna wskazuje na niebezpieczeństwa związane z wprowadzaniem unijnych podatków.

"Unijne podatki uszczuplają bazę podatkową państw członkowskich, tworząc fałszywe wrażenie / złudzenie, że państwa te nie świadczą w ten sposób na rzecz budżetu UE, tylko dlatego że nie idzie to via składka członkowska" - napisał w jednym z postów na platformie X.

"Unijne podatki osłabiają wpływ państw członkowskich na unijną politykę oraz uniezależniają KE od decyzji pańsw członkowskich. To jest główny powód, poza finansowym, tak silnej presji na ich ustanowienie" - dodał.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: