83 lata temu Związek Sowiecki zerwał relacje z Polską. Po ujawnieniu zbrodni katyńskiej

Dziś, 25 kwietnia, mijają 83 lata od zerwania stosunków międzypaństwowych Związku Sowieckiego z Rzeczpospolitą. Doszło do tego po tym, jak w lutym tego samego roku Niemcy odkryli groby polskich oficerów zamordowanych przez sowietów strzałem w tył głowy.

Źródło: IPN

25.04.2026. 06:31

83 lata temu Związek Sowiecki zerwał relacje z Polską. Po ujawnieniu zbrodni katyńskiej

Po agresji ZSRR na Polskę w 1939 r. Amia Czerwona wzięła do niewoli około 250 tys. polskich żołnierzy i oficerów. Oficerów Wojska Polskiego umieszczono w obozach w Starobielsku i Kozielsku, zaś funkcjonariuszy policji, Korpusu Ochrony Pogranicza i innych służb - w Ostaszkowie. Do obozów trafiło łącznie 22 tys. Polaków.

Sowieci wymordowali polską elitę. Strzałami w tył głowy

Decyzja o ich wymordowaniu – jako wrogów komunizmu i Związku Radzieckiego – zapadła na najwyższym szczeblu. Zgodnie z dekretem władz ZSRR, podpisanym przez Stalina 5 marca 1940 r., NKWD zamordowało ich wiosną 1940 roku.

Wśród uwięzionych znajdowała się duża grupa oficerów rezerwy, powołanych do wojska w chwili wybuchu wojny. Większość z nich należała do elity, byli tam lekarze, prawnicy, nauczyciele szkolni i akademiccy, inżynierowie, literaci, dziennikarze, działacze polityczni, urzędnicy państwowi i samorządowi, ziemianie. W obozach znaleźli się również duchowni.

O masowych wojskowych grobach w Katyniu już w 1942 r. dowiedzieli się przebywający tam na robotach przymusowych Polacy. Sami Niemcy zwrócili na to uwagę prawdopodobnie dopiero w lutym 1943 r. – po informacjach od mieszkających w okolicy Katynia chłopów. Rozpoczęli prace ekshumacyjne, a 13 kwietnia 1943 r. informację o odkryciu podało Radio Berlin. Zaraz potem (17 kwietnia) wiadomość opublikowano w prasie „gadzinowej” – wydawanych za zgodą okupacyjnych władz niemieckich gazetach w Warszawie.

Po ujawnieniu sprawy polskie władze zwróciły się z prośbą do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o jej zbadanie.

Trudna sytuacja polskiego rządu

15 kwietnia 1943 r. Moskwa przedstawiła przez radio komunikat o niemiecko-faszystowskim kłamstwie. Polski rząd zaś polecił swojemu przedstawicielowi w Berlinie, aby podjął działania w celu rozpoczęcia dochodzenia przez Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża. Kolejnego dnia Niemiecki Czerwony Krzyż nadał telegram do Międzynarodowego Komitetu z siedzibą w Genewie, prosząc o udział w ekshumacjach.

17 kwietnia tego samego roku Polska Agencja Telegraficzna udostępniła komunikat, którym napisano m.in.: “Nie ma Polaka, który by nie był poruszony do głębi wiadomości szerzoną przez propagandę niemiecką z największym rozgłosem, o odkryciu pod Smoleńskim w grobie wspólnym zmasakrowanych zwłok zaginionych w ZSRR oficerów polskich i o kaźni, którego padli ofiar”.

“Rząd polski, polecił 15 kwietnia br. swemu przedstawicielowi w Szwajcarii zwrócić się Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z prośbą w wysłanie delegacji, która by zbadała na miejscu istotny stan rzeczy. Pragnąć należy, by nastąpiło bez najmniejszej zwłoki orzeczenie tej instytucji opiekuńczej, której przypadnie w udziale wyświetlenie sprawy i ustalenie odpowiedzialności” – poinformowano wówczas.

Polski rząd w Londynie w sposób wyważony podawał informacje, bez wystawiania przedwczesnych oskarżeń.

“Jesteśmy przyzwyczajeni do kłamstw propagandy niemieckiej i zdajemy sobie sprawę z celu jej ostatnich rewelacji. Jednakowoż z uwagi na dokładne informacje dostarczone przez Niemców w sprawie znalezienia zwłok szeregu tysięcy oficerów polskich w pobliżu Smoleńska i w świetle kategorycznego oświadczenia, że zostali oni zamordowani przez Sowietów wiosną 1940 r. powstaje konieczność, aby zbadane zostały odkryte zbiorowe mogiły i aby fakty ustalone zostały przez odpowiednie czynniki międzynarodowe, tego rodzaju jak Międzynarodowy Czerwony Krzyż.” – napisał w komunikacie gen. Marian Kukiela, polski minister obrony narodowej w Londynie.

Moskwa wypiera się zbrodni

Krótko po publicznym ujawnieniu informacji o znalezieniu grobów polskich oficerów w Katyniu, ZSRS zawiesiło stosunki dyplomatyczne z rządem RP i oskarżyło Polskę o współpracę z Niemcami.

Komuniści zarówno w Moskwie, jak i w Polsce przez lata ukrywali fakty. Dopiero w 1990 r. Rosja przyznała się do zamordowania Polaków.

Wówczas w komunikacie rządowej agencji TASS oficjalnie potwierdzono, że polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani wiosną 1940 r. przez NKWD. Jako winnych wskazano komisarza NKWD Ławrientija Berię i jego zastępcę Wsiewołoda Mierkułowa.

Dziś, coraz częściej, pojawia się w państwie Putina narracja żywcem wzięta ze stalinowskich czasów. O zamordowanych Polakach nie mówi się, a Rosja znów próbuje obarczyć winą za swoje zbrodnie innych.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: