Ekspert: brytyjski rząd woli prowadzić walkę klas, niż wzmacniać armię

Rzad laburzystów nie bierze kwestii obronności na poważnie – ocenił w rozmowie z PAP ekspert najbardziej renomowanego brytyjskiego think-tanku Chatham House i dyrektor Conflict Studies Research Center, Keir Giles. Jego zdaniem, nadal nie doszło do obiecywanej przez rząd debaty o odbudowie armii.

Źródło: PAP

17.04.2026. 11:27

Ekspert: brytyjski rząd woli prowadzić walkę klas, niż wzmacniać armię

Giles od lat zajmuje się tematyką obronności. Jego zdaniem brytyjskie siły zbrojne nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa kraju, a analitycy i eksperci informują o tym od lat.

"Wielka Brytania w bardzo krótkim czasie z jednego z niewielu państw, które realizowało swoje zobowiązania wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego, stała się jednym z krajów, które są najmniej przygotowane, ponieważ reszta członków NATO wzięła obronność na poważnie" – powiedział ekspert w wyjątkowo, jak na brytyjska debatę publiczną, dosadny sposób.

Niespełnione obietnice rządu Keira Starmera

Jednocześnie zwrócił uwagę, że lewicowy rząd Keira Starmera obiecał, że otworzy dyskusję o odbudowie armii, ale do tego wciąż nie doszło.

"Jesteśmy w sytuacji, w której to brytyjski rząd udaje, że realizuje swoje zobowiązania, ale w rzeczywistości zdecydowanie nie chce spełnić własnych obietnic: niezależnie czy chodzi tu o postawione sobie cele strategiczne, czy o zwiększenie wydatków na obronność, do czego zobowiązały się państwa NATO" – ocenił Giles.

Dyrektor Conflict Studies Research Center wyjaśnił, że przegląd bezpieczeństwa i obrony, opublikowany w 2025 roku, to tylko jeden z wielu dokumentów, które definiują strategię obronną Wielkiej Brytanii. Dodał, że wraz z przeglądem bezpieczeństwa i obrony rząd dostał rekomendacje, które zobowiązał się wprowadzić, ale tego nie zrobił.

"Z tego wszystkiego wynika, że rząd laburzystów po prostu nie chce brać obronności na poważnie i w nią zainwestować" – ocenił.

"Ponieważ nie chcą wydawać pieniędzy, które są potrzebne na obronność, to nie chcą też ujawniać dokumentów, które wykazałyby, jaki jest koszt tego przedsięwzięcia" – wyjaśnił, zapytany o powód opóźniania się planu realizacji inwestycji obronnych i modernizacji armii.

Oszczędności w armii i deficyt budżetowy

Stacja Sky News przekazała we wtorek, powołując się na swoje źródła, że rząd poprosił brytyjskich dowódców rodzajów sił zbrojnych o znalezienie 3,5 mld funtów oszczędności. Zdaniem Gilesa te doniesienia mogą być prawdziwe. Zwłaszcza, że "armia już teraz zmaga się z deficytem i ma budżet tylko i wyłącznie na pokrycie swojej działalności, a nie na program odbudowy swojego potencjału".

Zapytany, dlaczego obronność jest tak trudnym tematem w brytyjskiej polityce, kiedy w Polsce, mimo dużych podziałów wewnętrznych, decyzja o zwiększeniu wydatków przeznaczonych na armię i bezpieczeństwo znajduje poparcie, odparł:

"Polska debata na temat obronności, która sprawiła, że Warszawa jest liderem w odbudowie zdolności obronnych w Europie (…), jest przykładem, że przy pewnych wyrzeczeniach i oszczędnościach jest to możliwe".

Zdaniem eksperta, Partia Pracy objęła władzę z zamiarem prowadzenia wojny klas, co Giles określił ich "fiksacją". "Fakt, że kraj powinien być gotowy do obrony także przed zewnętrznymi zagrożeniami, jest dla nich niechcianą dystrakcją i dlatego nie chcą wydawać pieniędzy na obronność, a zamiast tego przeznaczyć je na państwo opiekuńcze i imigrację" – podsumował.

Pobierz aplikację Newsmax Polska: